Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Wednesday, 14 December 2016

Nowości kosmetyczne listopada i grudnia

Wydawało mi się, że listopad i grudzień były dla mnie oszczędnymi miesiącami jeśli chodzi o zakupione kosmetyki. Tymczasem, po zebraniu wszystkiego w jedno miejsce, okazało się, że mogę Wam co nieco pokazać. Część z tych kosmetyków już wypróbowałam, inne czekają jeszcze na swoją kolej.

Niestety musicie mi wybaczyć, że w poście pojawi się tylko jedno zdjęcie, ale ostatnio współpraca z aparatem nie układa mi się najlepiej.


Żel aloesowy Holika Holika

  

Czaiłam się na niego już od jakiegoś czasu. Jeszcze kilka lat temu nie wierzyłam w skuteczność tego typu żeli, a tymczasem od kilku miesięcy nie rozstaję się z żelem aloesowym marki Mizon. I choć jestem z niego zadowolona, tak zdecydowałam się na wersję z Holiki ze względu na większą zawartość w składzie aloesu (aż 99%). Szybko się wchłania i pięknie pachnie. Można go wykorzystywać do twarzy, ciała i włosów. Jednym słowem- produkt o wszechstronnym zastosowaniu. W dodatku za duże opakowanie zapłaciłam jedynie 29,99 zł.

Mydło czarne Nacomi

  

Dałam się namówić na ten zakup dzięki Agnieszce z bloga Agnieszkabloguje, gdzie przedstawiała swoich zimowych ulubieńców. Z racji tego, że markę Nacomi znam już od jakiegoś czasu, nie miałam wątpliwości co do skuteczności tego produktu. Czarne mydło działa jak peeling enzymatyczny. Po jego zastosowaniu twarz jest mocno oczyszczona i zmatowiona. Myślę, że jest to produkt idealny dla posiadaczek tłustej cery.

Pędzle Maestro

  

Ilekroć chciałam sobie zrobić pełny makijaż a granice między cieniami nie były wystarczająco roztarte, ubolewałam nad brakiem miękkiego pędzla, który pomógłby mi w wykończeniu makijażu. I tak w moje ręce trafiły dwa pędzle Maestro- jeden z nich służy do blednowania cieni (Maestro Blending), drugi- dużo mniejszy- do roztarcia kreski zrobionej kredką, czy nałożenia cienia na dolną powiekę (Maestro 360 rozm. 6). Niedawno miałam okazję po raz pierwszy zrobić sobie makijaż z wykorzystaniem jednego z nich- Blending. Nigdy nie dotykałam powieki czymś tak delikatnym, jak ten pędzel. Cudo!

Woda różana z Maroko

  

Woda różana- o wodzie różanej pisałam już niejednokrotnie na blogu. Na kilka lat porzuciłam ją na rzecz innych kosmetyków, by teraz do niej powrócić. Stosuję ją naprzemiennie ze zwykłym tonikiem (poniżej). Przy zakupie toniku ważne było dla mnie, aby skład był mocno ograniczony. Tak jest w przypadku tej wody, gdzie jedynym składnikiem jest "Rosa damascena flower water". Oczywiście taką wodę można zrobić samodzielnie w domowych warunkach, jednak cena 13,95 zł za 125 ml była dla mnie na tyle zachęcająca, by kupić gotowy produkt w sklepie.

Tonik do twarzy Iwostin Sensitia

  

Tę wersję mam po raz pierwszy w swojej kosmetyczce. Dotychczas używałam toniku przeznaczonego do cery trądzikowej (Purritin), ale ponieważ przez dłuższy czas był on niedostępny, postanowiłam zaryzykować kupując ten. Głównym powodem, dla którego stosuję tonik, jest przywrócenie prawidłowego pH skórze po jej kontakcie z wodą. Podobnie jak w przypadku toniku do cery trądzikowej, tak i tutaj, po użyciu nie mam żadnego problemu z cerą- nie jest ona ani przesadnie natłuszczona, ani wysuszona. Dzięki temu, zaraz po przetarciu nasączonym wacikiem twarzy, mogę nałożyć krem nawilżający.

Czy któryś z przedstawionych przeze mnie kosmetyków jest Wam szczególnie znany? ;)

No comments:

Post a Comment

Spodobał Ci się post? Skomentuj...

Za wszystkie komentarze bardzo dziękuję :)