Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Friday, 11 November 2016

Kosmetyki wszech czasów, bez których nie wyobrażam sobie mojej codziennej pielęgnacji twarzy- BeBeauty, Pharmaceris.

Lubię zmieniać kosmetyki. Rzadko kiedy kupuję ten sam produkt kilka razy, chyba że jego działanie mnie zadowala. Dziś chciałam się z Wami podzielić kosmetykami, których używam od kilku lat i nie zamieniłabym ich na żadne inne. Są niedrogie, ogólnodostępne oraz świetnie spełniają swoje role.



Nawilżający żel micelarny 2w1- BeBeauty

  


Nawilżający żel micelarny 2w1, BeBeauty. Biedronka, cena- ok. 5zł/150 ml.

Podejrzewam, że nie tylko ja podchodziłam do niego sceptycznie- w końcu to żel stworzony na potrzeby marketu, w dodatku tańszy od drogeryjnych odpowiedników. 

Kiedy zaczynałam go używać moja cera przechodziła apogeum trądziku młodzieńczego. Twarz była sucha jak wiór, więc każdy kontakt z jakimkolwiek kosmetykiem kończył się podrażnieniem, zaczerwienieniem i uczuciem ściągnięcia. Zdecydowanie nie chciałabym wrócić do tamtych czasów. W przypadku tego żelu było jednak inaczej- moja twarz tolerowała żel micelarny z Biedronki nad wyraz dobrze. I wreszcie zapomniałam, czym jest pieczenie po umyciu twarzy.

Nawilżającego żelu micelarnego BeBeauty używam już od kilku dobrych lat. Przez ten czas zmieniało się jego opakowanie oraz skład, jednak przez cały ten czas dobrze mi służy. Jest bardzo gęsty, nie pieni się jak inne żele i idealnie dopełnia moją pielęgnację twarzy z wykorzystaniem szczoteczki sonicznej (również z Biedronki).

Choć do usunięcia makijażu używam płynu micelarnego (opis poniżej), tak ten żel świetnie sobie radzi z usunięciem pozostałości po niedokładnie zmytym makijażu. Dla mnie jest to ideał i nie oczekuję niczego więcej od żelu do mycia twarzy. Przetestowałam mnóstwo droższych kosmetyków do oczyszczania twarzy i żaden nie był jeszcze tak dobry.

Rada dla posiadaczek tego żelu: przed wyrzuceniem go do kosza, przetnijcie opakowanie na pół- mimo tego, iż żel nie chce się wycisnąć, w środku znajdziecie go jeszcze na kilka użyć.

Przeczytaj również: Szczoteczka soniczna BEAUTYline z Biedronki- czy polecam? Moja codzienna pielęgnacja twarzy.

Nawilżający płyn micelarny 2w1- BeBeauty

  

Nawilżający płyn micelarny 2w1, BeBeauty. Biedronka, cena- ok. 5zł/ 200 ml.
Historia lubi się powtarzać. Podobnie jak w przypadku żelu do mycia twarzy z Biedronki, początkowo nie pałałam wielkim zachwytem do kosmetyku, który nie stoi na półce w drogerii. 

Tymczasem jest to dla mnie najskuteczniejszy płyn micelarny- świetnie radzi sobie nawet z wodoodpornymi kosmetykami, nie podrażnia oczu i nie zapycha. Nie będę dyskutować, czy dzięki stosowaniu tego płynu, poziom nawilżenia skóry się podnosi- jak sugeruje producent- aczkolwiek cieszy mnie fakt, że skóra po przetarciu nasączonym wacikiem nie jest przesuszona czy przesadnie tłusta.

Płynu micelarnego używam dwa razy dziennie. W sklepie znajdziecie go w trzech wersjach: łagodzącej, nawilżającej i matującej. W swojej kosmetyczce miałam już wszystkie. Ku mojemu zdziwieniu wersja "łagodząca", której jest ulubieńcem mojej mamy, nie sprawdza się u mnie tak dobrze- zdarzało się, że po jej użyciu miałam podrażnione oczy. Z kolei mojej mamie nie pasuje wersja "nawilżająca"- z takich samym powodów, jak mnie wersja "łagodząca". 

Krem z 10% kwasem migdałowym na noc- Pharmaceris

  

Krem z 10% kwasem migdałowym na noc, II stopień złuszczania, Pharmaceris (Laboratorium kosmetyczne Dr Irena Eris). SuperPharm, cena- ok. 40zł/50ml.

To nieodłączny element mojej jesienno-zimowej pielęgnacji twarzy. Krem ten odkryłam w zeszłym roku dzięki koleżance, która, podobnie jak ja, borykała się z trądzikiem. Kwas migdałowy charakteryzuje się delikatnym działaniem dla skóry. W swojej kosmetyczce posiadam dwie wersje tego kremu z Pharmaceris- 5% i 10%. Tą pierwszą używam na samym początku jesieni- by przyzwyczaić do kwasów skórę. Od kilku tygodni stale używam kremu o stężeniu 10%.

Zarówno w przypadku kremu 5%, jak i 10% złuszczanie skóry jest znikome. Nigdy wcześniej nie miałam do czynienia z tego typu kosmetykami, więc początkowo spodziewałam się, że skóra będzie odpadać płatami, tymczasem każdego rana twarz jest nawilżona, przyjemna w dotyku i wygląda coraz lepiej. Nie ma mowy o suchych skórkach czy podrażnieniu. Za sprawą delikatnego działania kremu na twarz i uzyskaniu dobrych rezultatów (dzięki utrzymaniu regularności stosowania), zdecydowałam się również na profesjonalny zabieg u kosmetologa z wykorzystaniem kwasów o nieco mocniejszym stężeniu. Niemniej jednak kurację z kremem 10% również będę kontynuować.

To za co jeszcze lubię ten krem, to higieniczne opakowanie z pompką, które jest wyposażone w mechanizm pozwalający na wykorzystanie kremu do ostatniej kropli, bez konieczności rozkręcania czy przecinania opakowania. Mimo gęstej konsystencji, krem jest wydajny, choć raczej go nie oszczędzam- tego samego opakowania używam od zeszłego roku (wiosnę i lato spędził w lodówce; termin ważności od otwarcia- 12 msc.) i dopiero teraz mi się kończy.

Dajcie znać, czy lubicie te produkty i jakie są Wasze kosmetyki wszech czasów, bez których nie wyobrażanie sobie swojej codziennej pielęgnacji twarzy.

No comments:

Post a Comment

Spodobał Ci się post? Skomentuj...

Za wszystkie komentarze bardzo dziękuję :)