Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Tuesday, 3 September 2013

7 kosmetyków dzięki którym moje wakacje stały się lepsze

... może nawet nie tyle lepsze, co właściwie- wygodne :) I nie świadczy to też o tym, że moje wakacje się skończyły. Mam jeszcze miesiąc laby.

Większość kosmetyków, które Wam przedstawię zapewne dobrze znacie... czy to z mojego bloga, czy innych. Są dla mnie niezastąpione a w wakacje- przy ponad 30st. upałach- nadal mnie nie zawiodły. Kolejność wymienianych kosmetyków jest przypadkowa.


1. Róż Amilie Mineral Cosmetics w kolorze Charisse- w opakowaniu ma dość mocny, brzoskwiniowy kolor, który w zależności od ilości nałożonego na kości policzkowe kosmetyku daje różne efekty- począwszy od delikatnego, skończywszy na intensywnym, bardziej przypominającym już bronzer. Kosmetyk ma matowe wykończenie, więc na lato jeśli chciałam uzyskać efekt rozświetlenia łączyłam go z płynnym rozświetlaczem od MeMeMe. Konsystencja pyłku zamknięta w słoiczku nie sprawiła mi żadnych przykrych niespodzianek w podróży, a przede wszystkim- nie rozbiła się na części mniejsze, jak lubi to robić puder w kamieniu czy cienie :) W dodatku róż posiada wewnętrzne zamykanie z regulacją, które zapobiega przed przesypaniem się nadmiaru kosmetyku na wieczko. Koszt: 29zł, do kupienia TUTAJ.

2. Podkład Max Factor Lasting Performance 102 Pastelle- najlepszy podkład jaki do tej pory mi się trafił. Lekka konsystencja, która szybko stapia się z buzią. Nakładany pędzelkiem daje większe krycie, dlatego z tego sposobu rzadko korzystałam latem. Pod wpływem utleniania podkład po pewnym czasie delikatnie ciemnieje i trzeba mieć to na uwadze kupując go pod wpływem chwili w sklepie czy przez internet. Mimo tego, że podkład odbył ze mną kilka krótszych i dalszych wycieczek w różnych warunkach, nie wpłynęło to na jego konsystencję i samą jakość kosmetyku. Koszt waha się od 35-40zł w sklepie, na Allegro można go kupić za niecałe 35zł z przesyłką (uważajcie jednak na podróbki!).

3. Cienie Avon True Color Attraction- od razu mówię- nie są to idealne cienie. Pigmentacja średnia, trwałość również. Ale z drugiej strony- kto maluje się mocno w upalne dni?! Jak na co dzień, a nawet wieczorami, sprawdził się całkiem OK. Szczególnie upodobałam sobie rudawy kolor, który złotymi drobinkami fajnie rozświetla oko. Do najciemniejszego sięgam rzadko, ponieważ mało ma wspólnego z samym granatem. Po roztarciu przypomina on bardziej brudną szarość. Mimo to, że mają kilka wad, z niewiadomej mi przyczyny- lubię je :) Koszt: 20-25zł (w zależności od katalogu).

4. Tusz Mary Kay wydłużający (niestety nie wiem jaki konkretnie)- wpadłam totalnie! O ile nie polubiłam się z nim od samego początku, tak teraz jest moim ulubionym tuszem. Nie dość, że wydłuża, to jeszcze pięknie pogrubia i sprawia, że zamiast kilku rzęs na krzyż mam całkiem niezły czarny wachlarz. Oczywiście by taki efekt osiągnąć potrzebuję co najmniej dwóch warstw. Nie zmienia to jednak faktu, że nie osypuje się pod wpływem "noszenia" i nie sprawia żadnych niespodzianek nawet po kilku godzinach. Ten, który posiadam to jedynie próbka i aż boję się pomyśleć, co będzie, kiedy mi go zabraknie. Małe opakowanie tuszu sprzyja większej ilości miejsca w kosmetyczce :) Cena niestety jest minusem tego tuszu... (ok. 60zł? za pełnowymiarowy tusz)





Nie mogłam również zapomnieć o kosmetykach z linii pielęgnacji...


5. Płyn micelarny BeBeauty Biedronka- tego kosmetyku nie muszę Wam przedstawiać. Najpierw okrzyknięty hitem w pielęgnacji i oczyszczaniu, potem wykupiony w niezliczonych ilościach na wieść o jego zniknięciu z półek. A tymczasem płyn micelarny ma się dobrze i wciąż leży na biedronkowych stoiskach. Trafiłam na niego całkiem przypadkowo w łazience (nabytek mamy), kiedy chciałam zmyć oczy. Okazuje się, że wystarczy odrobina kosmetyku na płatek by zmyć tusz, cienie czy podkład. Nie szczypie, nie podrażnia. Nie wiem jednak, jak sprawdza się z wodoodpornymi kosmetykami. Ma dobre zabezpieczenie na wypadek wylania, dzięki czemu swobodnie można go zabrać do kosmetyczki na wyjazd. W dodatku tani i z dobrym składem.

6. Lirene tonik nawilżająco-oczyszczający- używam go jako kosmetyk między porannym/wieczornym myciem twarzy a nakładaniem kremu. Szybko się wchłania, nie powoduje uczucia ściągnięcia a twarz nie lepi się. Dla mnie najważniejsze jest to, że przywraca optymalne pH, które zostaje zaburzone przez działanie wody. Niby nie robi nic specjalnego, ale odkąd nasłuchałam się na spotkaniach MaryKay, jak ważne jest przywracanie pH, stwierdziłam, że trzeba jednak zakupić tonik. Koszt: ok. 11zł

7. Micelarny żel myjący BeBeauty Biedronka- kolejny kosmetyk za niewielkie pieniądze a działający cuda. Dobrze zmywa lekki makijaż i oczyszcza twarz. Brak jakichkolwiek reakcji alergicznych czy podrażnień. Sprawdził się w różnych warunkach, dlatego z czystym sercem mogę Wam go polecić. Podróżował ze mną wielokrotnie- bez jakichkolwiek kraks :) 


Dwie rzeczy, z których jestem naprawdę dumna: 

  1. Coraz więcej dobrych kosmetyków jest produkowanych w Polsce, a przy tym nie ma problemu z dostępnością.
  2. Producenci zwracają uwagę nie tylko na zewnętrzny wygląd kosmetyku i szatę graficzną, ale na funkcjonalność i zamykanie, które w czasie podróży jest niezwykle ważne. Kiedyś modliłam się, by kosmetyki dojechały w jednym kawałku, a przy tym opakowywałam je setkami reklamówek na wypadek zalania. Teraz takie sytuacje coraz rzadziej mnie spotykają...


Jestem ciekawa, czy któryś z wymienionych przeze mnie kosmetyków jest także Waszym ulubieńcem.
Czekam zatem na Wasze komentarze... :)


13 comments:

  1. kiedyś używałam tego podkładu i bardzo go lubiłam! :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja nie zamierzam się z nim rozstawać, bo jest bardzo dobry.

      Delete
  2. uwielbiam micela z Biedronki, a tonik Lirene jest wśród kosmetyków, które chciałabym wypróbować:)

    ReplyDelete
  3. Też uwielbiam podkład LP! Sprawdziłam też tusz Mary Key i obydwie rzeczy są grzechu warte! ;)

    ReplyDelete
  4. Bardzo lubię paletkę z Avonu :) Mam to samo zdanie na jej temat co Ty, ale na co dzień jest idealna :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Może jakaś super nie jest, ale na niezobowiązujące wyjścia jest w sam raz :)

      Delete
  5. Ja bez toników nie wyobrażam sobie codziennej pielęgnacji. Byłam kiedyś na badaniu skóry, wyszło mi alarmujące nawilżenie i natłuszczenie, Pani twierdziła że to przez omijanie tonizowania. Tonik więc teraz jest moim przyjacielem.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mam nadzieję, że i ja wkrótce odczuję korzystne efekty tonizowania.

      Delete
  6. ten podkład uwielbiam mam nr 100 ale jest trochę za jasny no i musze kupić 102. świetny jest i tyle.
    a micel i żel z biedronki to takie dwa ulubione tanioszki ;)

    ReplyDelete
  7. Bardzo lubię ten podkład z Max Factor , fajne jest to ,że ma dużą gamę kolorów i nawet bardzo blade osoby (np. ja w czasie zimy) mogą go dobrać ;)

    ReplyDelete
  8. Biedronkowy micel równie dobrze zmywa kosmetyki wodoodporne :)

    ReplyDelete

Spodobał Ci się post? Skomentuj...

Za wszystkie komentarze bardzo dziękuję :)