Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Thursday, 30 May 2013

Metaliczne oblicza lakieru Miss Sporty

Ni to niebieski, ni zielony, daleko mu też do fioletowego. W każdym świetle mieni się inaczej - począwszy od delikatnego fioletu, skończywszy na głębokiej szarości. Taki lakier marzył mi się od dawna, choć jeszcze wciąż szukam swojego ideału- lakieru z efektem lustra.



Metal Flip Miss Sporty to seria, która od jakiegoś czasu zwracała moją uwagę. Skusiłam się na jeden z tych lakierów, dzięki -40% w Rossmannie. Nie pamiętam dokładnie, ile za niego ostatecznie zapłaciłam. Prawdopodobnie ok. 5zł. Ten, który widzicie to nr 030.

By osiągnąć efekt mniej więcej taki, jak w buteleczce potrzebowałam trzech warstw (pierwsza cienka, dwie grubsze). Pierwsza wyschła dosyć szybko. By przyspieszyć proces dwóch pozostałych użyłam topu Seche Vite (on nadał też dodatkowego połysku, który po wyschnięciu koloru nieco przygasł). Lakier posiada dosyć gruby pędzelek, także jeśli macie wąską płytkę paznokcia, to jedno (maksymalnie dwa) pociągnięcie powinno załatwić sprawę. Konsystencja lakieru nie sprawiła mi problemów, ale musiałam uważać, by nie zalać skórek.

Ten lakier nie potrzebuje żadnych ozdób czy wzorków. Można powiedzieć, że sam w sobie jest ozdobą a jakikolwiek inny lakier w połączeniu z tym byłby totalną klapą.


Na tym zdjęciu wyraźnie widać, jak wiele kolorowych refleksów kryje w sobie lakier. 



Mam jeszcze ochotę kupić jeden lakier tej serii, który swoimi refleksami przypomina mi rdzę i wszystkie kolory benzyny (040) :)


Podoba Wam się? ;)

Wednesday, 29 May 2013

Innowacja w demakijażu- zapowiedź testowania z Phenicoptere

Wczoraj dotarła do mnie długo wyczekiwana paczuszka z produktami, które otrzymałam w ramach współpracy z firmą Phenicoptere. Są to innowacyjne akcesoria do demakijażu GLOV Hydro Demaquillage. Można powiedzieć, że współpraca ta spadła mi z nieba, bo wciąż poszukuję idealnego rozwiązania w kwestii demakijażu. Według ulotki produkty te idealnie sprawdzają się w podróży, a tak się akurat składa, że w niedzielę wyjeżdżam na kilka dni i będę mogła się przekonać, czy demakijaż bez użycia żadnego kosmetyku jest w ogóle możliwy... . 

Spójrzcie, co jeszcze dzisiaj będę testować:)



W skład paczuszki wchodzą dwie zgrabne rękawiczki: mała GLOV on-the-go- do poprawki makijażu w ciągu dnia oraz oczyszczenia twarzy na wieczór; większa GLOV comfort- do zmycia makijażu czy relaksującego kompresu otwierającego pory skóry.

Ponieważ chciałam zrobić zdjęcia nienaruszonej zawartości paczuszki, wczoraj nie mogłam rozpocząć testowania. Dziś natomiast najpierw biorę się za porządny makijaż a potem za jego zmywanie :)


Recenzja produktów Phenicoptere pojawi się jeszcze w pierwszej połowie czerwca.

Wolicie zmywać makijaż zwykłym płynem czy- podobnie, jak ja teraz- stawiacie na nowoczesność? 


Tuesday, 28 May 2013

Kuracja z Nail Tek'iem- 45 dni później


Dziś mija 45 dni odkąd stosuję kurację na paznokcie z Nail Tek'iem, dzięki współpracy z a.i. Polska. Ponieważ efekty były zauważalne już po kilku dniach, to dziś dzielę się nimi z Wami.

Seria Nail Tek DUO to podwójne zestawy odżywek do paznokci w czterech wariantach, w zależności od stanu Waszych paznokci. Ponieważ moje nie należą do wyjątkowo problematycznych, wybrałam zestaw I- dla paznokci normalnych. Oprócz tego do wyboru macie zestawy: II- do paznokci cienkich, miękkich i rozdwajających się; III- kruchych, suchych lub twardych; X- do paznokci bardzo miękkich. Więcej informacji o każdym z nich <tutaj>.     

To, co szczególnie mnie urzekło w tych odżywkach to fakt, że nie trzeba rezygnować z kolorowych lakierów na rzecz tych bezbarwnych. Dzięki temu ciągle mogłam Wam pokazywać kolorowe mani na blogu :)


Tak jak wcześniej wspomniałam- moje paznokcie nawet przed kuracją nie należały do wyjątkowo problematycznych. Przyznaję się, że nie zawsze korzystałam z pilniczka i czasami szłam na łatwiznę z obcinaczem. Wiedziałam, że nie powinnam, ale to rozwiązanie było o wiele szybsze i skuteczniejsze. To tak naprawdę była główna przyczyna rozdwajania się moich paznokci. Nail Tek stał się jednak dla mnie dodatkową motywacją, żeby obcinacz na stałe zamienić na szklany pilniczek. Patrząc jednak na zdjęcia, widzę, że jednak paznokcie nie były w tak dobrej kondycji, jak mi się wydawało. Dawały się zauważyć lekkie przebarwienia czy delikatnie pożółkła płytka.



Odżywkę podkładową FOUNDATION I (mleczna) stosuję tylko i wyłącznie jako lakier bazowy pod kolor. Bardzo szybko schnie, dzięki czemu zaraz po pomalowaniu obu dłoni, mogę od razu nakładać kolor na tę pierwszą. Po wyschnięciu odżywki podkładowej paznokcie stają się matowe. Jest to dla mnie znak, że można nakładać kolorowy lakier. Odżywka ta ma za zadanie wygładzić płytkę paznokcia, ułatwić aplikację oraz zwiększyć przyczepność lakieru kolorowego. Wszystkie te aspekty rzeczywiście są zauważalne.

Odżywkę ochronną MAINTENATCE PLUS I (bezbarwna) można stosować zarówno na kolor jak i "suchą" płytkę. Wypróbowałam obie wersje. Mimo tego, że lakier stosuję już dłuższy czas, nie zmienił on swojej konsystencji.
I wersja "na kolor": po pokryciu paznokcia odżywką podkładową i pomalowaniu go na kolor, codziennie rano dokładałam jedną warstwę odżywki ochronnej (przez ok. 5 dni). Oczywiście poprzednich warstw nie zmywałam. Robiłam to dopiero po ok. 5-6 dniach. Czas schnięcia całości nie był długi, aczkolwiek z każdym dniem się wydłużał z powodu coraz większej ilości dokładanych warstw. W czasie tych 5 dni dało się zauważyć delikatne rysy pęknięć lakieru kolorowego na paznokciach. Był to wyraźny znak, że odżywka wchłania się do środka paznokcia.
II wersja "bez koloru": na "suchą" płytkę paznokcia codziennie rano nakładałam kolejne warstwy bezbarwnej odżywki. Tu nie pojawiały się rysy a lakier szybciej schnął. Całość zmywałam po ok. 7 dniach i ponownie powtarzałam proces od początku. I tak przez kilka tygodni, aż zaledwie po kilku dniach doczekałam się pierwszych efektów... . Jeśli Wasze paznokcie są w ciężkim stanie, uważam, że warto się poświęcić i stosować tę wersję, bez lakieru kolorowego.



Pierwsze efekty były widoczne już po pierwszym zmyciu wszystkich warstw. Nie potrafiłam ogarnąć szybkiego wzrostu paznokci, ale mimo wszystko cały czas używałam pilniczka (i robię to nadal !). Paznokcie są zdecydowanie grubsze, choć nigdy nie narzekałam na ich grubość. Przede wszystkim przestały się rozdwajać, są nawilżone, bardzo trudno o jakiekolwiek złamania płytki. Na powyższym zdjęciu (14.05) widać nawet, jak dzięki odżywkom zyskały na blasku. Zapomniałam też o wszelkich przebarwieniach a płytka delikatnie się rozjaśniła.

Nie zamierzam spocząć na laurach i cały czas stosuję mleczną odżywkę podkładową, by utrzymać paznokcie w obecnym (dobrym!) stanie. Stosowanie odżywki Maintenance plus ograniczę już do kilku razy w miesiącu. Ostatnio także moja mama, która ma nieco słabsze paznokcie od moich, rozpoczęła kurację z Nail Tek DUO. Z niecierpliwością czekam na jej efekty, które z pewnością będą bardziej spektakularne niż moje ;).

Wcale nie jest powiedziane, że kurację tę powinny stosować tylko osoby borykające się z kruchymi czy rozdwajającymi się paznokciami. Różne warianty Nail Tek DUO są dostosowane do różnych paznokci, także tych mało problematycznych- jak moje- dzięki czemu jest w czym wybierać.
Nie ma wątpliwości co do tego, czy polecam kurację. Wystarczy kilka razy przejechać pędzelkiem po paznokciu, by zobaczyć pierwsze efekty. Zestaw jest bardzo wydajny (zwłaszcza mleczny lakier), dlatego cena- ok. 45zł przy tej jakości nie jest też tak bardzo wygórowana. 

Jak oceniacie efekty? Są widoczne?
Stosujecie tego typu odżywki bądź macie zestaw Nail Tek DUO?

Sunday, 26 May 2013

Joanna Argan Oil a moje włosy

Przez ostatnich kilka tygodni miałam okazję testować kosmetyki do włosów w ramach współpracy z Laboratorium Kosmetycznym Joanna. Czas na pierwsze podsumowanie... .



Moje włosy nie należą do łatwych w pielęgnacji- zwłaszcza przez ostatnie miesiące, kiedy ostatni raz odwiedziłam fryzjera w styczniu, przed studniówką. Końcówki ombre (które tak naprawdę są ogromnymi odrostami i staram się ich pozbyć przy każdym cięciu) stały się matowe i wysuszone. Przez te 5 miesięcy starałam się dbać o włosy bardziej niż zwykle. Maski, preparaty do zabezpieczania końcówek, oleje poszły w ruch. Kilka tygodni temu na ratunek przyszły mi także: szampon, odżywka i serum do końcówek z serii Argan Oil.   

Przyznam szczerze, że gdyby nie ten "gorący" okres związany ze zniszczeniem włosów przez maturalne zabobony, raczej nie użyłabym szamponu z olejkiem arganowym. Moje włosy u nasady na co dzień baaaardzo się przetłuszczają, dlatego raczej stawiam na kosmetyki zapobiegające przetłuszczaniu. Maskom nawilżającym i kosmetykom zabezpieczającym końcówki włosów mówię jednak zdecydowane tak, ponieważ stosuję je od długości mniej więcej ucha w dół. Tym razem nawet szamponowi z olejkiem arganowym powiedziałam 3xTAK, bo wiedziałam, że nieodwiedzanie fryzjera przez (wtedy) 4 miesiące do czegoś zobowiązuje :) Tym razem do testów dołączyła się również moja mama, która co jakiś czas podkrada mi całą serię.

Szampon dopiero na 13-tym miejscu w swoim składzie ma olejek arganowy. Na drugim już miejscu znajduje się SLS, ale ja w sumie nie zwracam na to uwagi aż tak bardzo. Szampon nieźle się pieni, ale czasami muszę myć włosy na dwa/ trzy razy, więc kiepsko w tym przypadku z wydajnością. Ma ładny, delikatny zapach. Wypróbowałam szampon na dwa sposoby. Pierwszy: myję włosy i nie używam żadnych odżywek. Drugi: myję włosy i używam pozostałych kosmetyków z serii Argan Oil. W obu przypadkach włosy zachowywały się podobnie, choć po samym szamponie bardziej się puszyły
Szampon bardzo wygładził mi włosy. Kilka osób pytało mnie, czy prostowałam włosy, a ja po prostu je umyłam :P Muszę niestety poskarżyć się na wytrzymałość moich włosów po szamponie. Dużo szybciej się przetłuszczały u nasady i bardzo się zdenerwowałam, kiedy musiałam myć włosy tuż przed maturą, bo były już nieświeże. To jednak taka wada moich włosów przy stosowaniu różnego rodzaju specyfików nawilżających. Plus jednak dla szamponu za wygładzenie włosów, które wyglądały jak po przejechaniu prostownicą, niską cenę i piękny połysk.
Moja mama natomiast jest w 100% zadowolona z szamponu. Jej włosy są o wiele mniej problematyczne, bo nie przetłuszczają się tak szybko jak moje. Tutaj szampon sprawdza się genialnie. 


Odżywki i serum do końcówek nie używałam osobno, więc zrecenzuję je razem. Odżywkę nakładam od długości ucha w dół na jeszcze mokre po myciu włosy. Wmasowuję ją przez około minutę i zmywam. Na podsuszone już ręcznikiem włosy, nakładam kropelkę gęstego serum (wielkości małego orzeszka laskowego) i wcieram w końcówki.
Włosy po zastosowaniu obu kosmetyków są jeszcze bardziej wygładzone niż po samym szamponie i zdecydowanie mniej się puszą. Nie jestem w stanie jednak Wam powiedzieć, jak ostatecznie wpłynęły na kondycję moich końcówek, bo jestem dopiero dwa dni po fryzjerze a wcześniej włosy były w opłakanym stanie. Nie mniej jednak oba kosmetyki są wydajne. Koszt odżywki i serum w sklepie internetowym Joanna to odpowiednio: 5,59 i 5,39zł. Warto zainwestować, jeśli jeszcze nie znalazłyście swojego ideału w pielęgnacji włosów :) 


To nie jest moja ostatnia opinia dot. kosmetyków z serii Argan Oil. Z pewnością będę ich używać jeszcze przez długi czas zwłaszcza, że moje włosy po wizycie u fryzjera nareszcie żyją :) Jestem bardzo ciekawa, jak ostatnie dwa kosmetyki wpłyną na ich kondycję.  

Ostatni post:
 

 Macie któryś z tych kosmetyków? A może polecacie coś innego z serii Argan Oil?


Friday, 24 May 2013

Nails: stripes and polka dots + tutorial

Zawsze myślałam, że wykonanie tego wzoru wiąże się z niezwykłą precyzją, bo kto tak dokładnie namalowałby obwódki wokół czarnych kółek ?! :) W ogóle nie rozważałam zrobienia sobie takich paznokci, aż do wczoraj, kiedy ponownie natknęłam się na zdjęcia podobnego wzoru. A dziś mogę Wam pokazać go osobiście w moim wykonaniu.




Początkowo miałam tylko ozdobić paznokcie kciuka i serdecznego, ale stwierdziłam, że będzie za "goło" i dodałam mały akcent na każdym paznokciu. Oczywiście nie obyło się bez wpadek i na ostatnim paznokciu widać małe odchylenie :P

Dla jasności i udowodnienia, że wykonanie takiego wzoru jest w zasięgu każdej z Was, zamieszczam również tutek z instrukcjami "step by step".



1. Baza Nail Tek Foundation I jest już matowa, czyli można malować na kolor :)
2. Dwie warstwy mojego ulubionego Golden Rose Paris 243
3. Na każdym paznokciu maluję cienkim linerem pionowe, cztery paseczki
4. Szpilką o dużej główce maluję kilka białych kropek. Polecam malować je tam, gdzie widzicie niedoskonałości na kreskach. Zachowajcie też odpowiednią odległość, by kropki się nie zlały.
5. Szpilką o mniejszej główce maluję czarne kropki (Bell Glam Wear 412). Tu wersja już z bazą Seche Vite.
Na koniec już tylko cieszymy się efektem końcowym :)



Zapraszam Was również do zobaczenia poprzedniego tutorialu




Czekam na Wasze opinie w komentarzach... 

Wednesday, 22 May 2013

Jak dbam o paznokcie? Pielęgnacja od podstaw; cz. I

Kilkakrotnie pytałyście mnie, jak to robię, że moje paznokcie są takie mocne i zdrowe. Postanowiłam wszystkie moje sposoby zebrać w jeden post :) Żeby Was nie przynudzać, zagadnienia rozdzieliłam na kilka postów. Dziś o tym, jak przygotowuję paznokcie do malowania. W jednym z kolejnych postów "paznokciowych" pojawi się także recenzja i efekty stosowania kuracji Nail Tek'iem, która również wpłynęła na ogólny stan moich paznokci. Jako motywację do dbania o paznokcie dodaję Wam zdjęcia pomalowanych już paznokci, jakimi możecie się cieszyć, gdy Wasza płytka jest w dobrym stanie i nie straszny jej zmywacz do paznokci.




... nie zawsze musi się wiązać z super-długimi paznokciami. Prawidłowa pielęgnacja to taka, dzięki której paznokcie (krótkie czy długie) błyszczą i nie łamią się przy każdej możliwej sytuacji, nawet jeśli przed dzień lub dwa nie mamy odżywki. 


To mój wyznacznik w pielęgnacji paznokci. Początkowo, wykonując manicure średnio co trzy tygodnie (od strony pielęgnacyjnej, czyli np. odsuwanie skórek), musiałam powtarzać za każdym razem wszystkie kroki od zera. Teraz, dzięki wypracowanym nawykom, mogę sobie czasami pozwolić na zmycie lakieru i pomalowanie paznokci na nowy kolor pomijając odsuwanie skórek itp.  


Nie jestem wybredna jeśli chodzi o zmywacze. Nie znam zmywacza, który nie ma wpływu na stan paznokcia (oczywiście tego negatywnego), dlatego jego używanie jest dla mnie ostatecznością. Używałam różnych- z acetonem i tych bez. Polecam zmywacz Donegal w żelu, który może nie jest idealny (czasami nie radzi sobie z brokatowymi lakierami i maże się), ale po zmyciu paznokcie i skórki nie zachodzą białym nalotem i wyglądają wręcz na nawilżone. 



Moczę dłonie, kiedy skórki są wyjątkowo suche lub ciężko mi je usunąć jedynie dzięki preparatowi do usuwania skórek. Robię to w ciepłej (niegorącej!!!) wodzie z dodatkiem zwykłego płynu do kąpieli lub szamponu. 

Skórki odchylam i usuwam coraz rzadziej, a wpływ na to przede wszystkim ma właśnie systematyczność. Na początku skórki odrastały w zastraszającym tempie- już po tygodniu musiałam na nowo powtarzać moczenie, odsuwanie i wycinanie. Standardowo kiedyś jak i teraz: nakładam preparat- żel do zmiękczania skórek, odczekuję kilka minut i drewnianym (!) patyczkiem odsuwam skórki. Następnie wycieram ręcznikiem papierowym nadmiar żelu, a odsunięte skórki wycinam nożyczkami do paznokci. Oczywiście- wszystko z umiarem. Czasami lepiej nie wyciąć czegoś niż dziubnąć się i narobić sobie bałaganu na paznokciach w postaci niekończącego się strumienia krwi. Zdecydowanie polecam Wam patyczki drewniane- nie niszczą struktury paznokcia, jeśli nie dociskamy ich na maksa. Zauważyłam, że przy metalowej łopatce do odchylania łatwiej o "zrysowanie" i zdarcie zewnętrznej powierzchni paznokcia. Z żeli do zmiękczania skórek zdecydowanie polecam z filmy KillyS. 

Pielęgnacja skórek jest ważna zarówno "przed" jak i w czasie "noszenia" lakieru. Zatem co jakiś czas funduję sobie kilka kropel oleju arganowego lub zwykłej oliwy z oliwek i wmasowuję ją w skórki. Wyglądają dzięki temu dużo ładniej, a ja nie mam roboty przy obrabianiu zdjęć :) Tuż przed malowaniem lubię sobie wmasować kilka kropel w paznokcie, skórki i zakładam rękawiczki do pielęgnacji dłoni. W tym czasie np. sprzątam w pokoju i po kilkunastu minutach dokładnie zmywam oliwkę, a na koniec nakładam na paznokcie odżywkę. Jeśli nie zmyjecie dokładnie oliwki, lakier będzie się gorzej trzymał na paznokciach! By zapobiegać ponownemu wrastaniu skórek codziennie po kąpieli ręcznikiem dodatkowo odsuwam je.  Delikatnie!




Muszę się Wam przyznać, że nie cierpię piłowania paznokci. Nie mogę znieść odgłosu pilniczka, więc kiedy jestem już zmuszona do sięgnięcia po niego, włączam muzykę i ostatecznie daję radę :) Piłuję szklanym, nie lubię papierowych, broń Boże- metalowych. Piłowania nauczyłam się od Ewalucji. Nie jestem też na tyle konserwatywna, by piłować tylko w jednym kierunku- wybaczcie :) Akurat moim paznokciom to nie szkodzi. By sprawdzić, czy paznokcie poprawnie zostały spiłowane, dokładnie myję ręce i osuszam. W ten sposób na wierzch wychodzą wszystkie niedociągnięcia czy niedoskonałości (nierówno spiłowane paznokcie czy rozdwojony paznokieć w wyniku nieprawidłowego ułożenia pilniczka). Zdarza mi się również piłować paznokcie, kiedy mam nałożony kolorowy lakier. Nie mam pojęcia, jak wpływa to na ostateczną kondycję paznokcia, ale unikam wtedy jego rozdwojenia. By paznokcie nie wrastały w skórę, delikatnie opiłowuję ich boki.


Osobiście nie używam. Uważam, że moje paznokcie nie wymagają ingerencji polerki. Zbyt częste i intensywne jej używanie spłyca płytkę paznokcia przez co staje się ona krucha. Dlatego polerce podziękowałam już jakiś czas temu... . Nie tęsknię.

Odgrywa baaardzo (!) ważną rolę w samej pielęgnacji paznokci. Nie dość, że chroni przed zżółknięciem płytki pod wpływem kolorowego lakieru, to jeszcze może odżywić, wzmocnić, przyspieszyć porost paznokcia, wybielić... . Same dobre rzeczy. Dlatego stosowanie odżywki nawet przy mało problematycznych paznokciach- takich jak moje- jest bardzo ważne. Obecnie jestem w trakcie testowania odżywek Nail Tek. Z tańszych tego typu odpowiedników mogę Wam polecić odżywki firmy KillyS (np. Wapń lub Bomba Witaminowa) oraz Eveline 8w1/ 9w1 (choć nie miałam, słyszałam pochlebne opinie). Mimo wszelkich dobrodziejstw, jakie odżywka jest w stanie nam zapewnić, nakładam ją maksymalnie blisko skórek, ale nie dotykam pędzelkiem ich. Odżywka na skórkach nie wygląda estetycznie, a poza tym wysusza same skórki... . Dla lakieru zostawiam jeszcze większy margines.

Mam jeszcze masę zagadnień do przedstawienia, także mam nadzieję, że takie czysto teoretyczne posty również Was interesują. Teraz cała nadzieja w Was, by to co teoretyczne wprowadzić w praktykę :)


Sunday, 19 May 2013

Polka dot z nutą wariacji

Ostatnio bawię się kropkami, bo nie dość, że łatwo się je robi, to jeszcze nie zajmują mi dużo czasu. Mam nadzieję, że nie macie jeszcze ich dosyć, bo mam na nie masę pomysłów. Dziś- wydawałoby się- skomplikowany mani, który zajął mi niecałą godzinę i, jak zwykle, wykonałam go za pomocą szpilek :)



Do wykonania tego mani potrzebowałam:
baza- Nail Tek Foundation I (wkrótce recenzja)
kolor- Golden Rose Paris 110
kropki- mięta: Delia Coral Prosilk 179; czerń: Bell Glam Wear 412
top- Seche Vite
szpilki o różnej wielkości główkach


Jeżeli życzycie sobie tutorial, dajcie znać, pojawi się on w jednym z kolejnych postów. Tu jednak wg mnie nie ma zbyt wiele do roboty. Kropki wykonuje się błyskawicznie i chyba będę powtarzać to w nieskończoność, bo za każdym razem czytam w Waszych komentarzach- "takie ładne, ale wykonanie pewnie zajmuje wieczność" :) Wystarczy mieć różnej wielkości szpilki. By uzyskać efekt "oczu" wystarczy nakładać warstwy od największej średnicy główki szpilki do najmniejszej. Najmniejszą kropeczkę możecie zrobić już za pomocą samej końcówki szpilki.


Ostatnie lakierowe posty, zapraszam:




I jak? Wpadły Wam w oko kropki? :)

Thursday, 16 May 2013

Piękne kosmetyki Madame Lambre (współpraca)

Wybaczcie mi tytuł posta, ale to moje pierwsze skojarzenie, jakie mi się nasunęło patrząc na kosmetyki Madame Lambre, które otrzymałam w ramach współpracy. Ich wzory na opakowaniach i pudełeczkach bardzo mnie urzekły. Miejmy nadzieję, że ich zawartość będzie równie skuteczna.
Zresztą same się przekonajcie...




Kosmetyki, które otrzymałam do testowania, to m.in.: krem pod oczy (na powyższych zdjęciach), krem na noc (poniżej) oraz krem na dzień. Jeden z tych kosmetyków będę skłonna oddać mamie, gdyż jest przeznaczony do cery ze zmarszczkami, a moją 19-letnią twarz jeszcze takowe (na szczęście!) nie dotyczą. Mam za to poniekąd załatwioną sprawę z prezentem na Dzień Mamy :)




Poza tym w moje ręce także wpadły: różany zapach do szafy, kilka próbek oraz dwa pudry prasowane. Jeden z nich wykorzystam, jako puder do wykończenia makijażu, drugi- jako bronzer.






Wkrótce pierwsze recenzje, w tym na pewno jedna przygotowana przez moją mamę, bo nie jestem w stanie zrecenzować kremu przeciwzmarszczkowego. 

Mam nadzieję, że design kosmetyków podoba Wam się tak bardzo, jak i mnie ;)) Czekam na Wasze opinie...