Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Sunday, 28 April 2013

Konkurs- wygraj zestaw kosmetyków Sylveco; mała przerwa

Wczoraj na Facebooku pojawiła się informacja o konkursie. Dziś przekazuję Wam ją za pośrednictwem bloga, bo zdaję sobie sprawę, że nie wszyscy lubią mojego bloga na Fb :)



Razem z Sylveco  przygotowaliśmy dla Was konkurs, w którym do wygrania są aż 3 zestawy kosmetyków. O każdym kosmetyku możecie poczytać na stronie www.sylveco.pl  . Moja recenzja kosmetyków pojawiła się również całkiem niedawno, <tutaj>. Wspólnie z Sylveco postanowiliśmy podarować Wam to samo, czego ja doświadczam co dzień- nawilżenia cery i poprawy jej ogólnego stanu.

 Co należy zrobić?

1. Polub Fun Page Sylveco - naturalne kosmetyki
2. Polub Fun Page Distinguish Yourself- uroda, trendy, kosmetyki
3. Udostępnij publicznie (!) zdjęcie konkursowe z zestawem, który chcesz wygrać (brzozowy, rokitnikowy lub nagietkowy)- można udostępnić wszystkie zestawy, jeśli jednak nie napiszecie w komentarzu, który chciałybyście wygrać- powędruje do Was losowo wybrany zestaw

Możesz także (jeśli masz bloga):
1. Dodać bloga do obserwowanych
2. Dodać bloga do blogrolla (poinformuj mnie o tym w komentarzu lub mailu)

Aby wziąć udział w konkursie musisz spełnić pierwsze trzy, obowiązkowe warunki. Pozostałe dwa są nieobowiązkowe. Konkurs trwa do 17.05.2013 W ciągu dwóch dni od zakończenia konkursu opublikuję wyniki.

Klikamy w zdjęcia, by przenieść się na stronę konkursu



Mała przerwa od blogowania niestety musiała kiedyś i do mnie przyjść. Niestety, przez okres matur prawdopodobnie będę mogła komunikować się z Wami jedynie przez Facebooka. Po 20 maja wracam do Was z kolejnymi niespodziankami :) Buziaki ;*

Tuesday, 23 April 2013

A za dwa tygodnie będę machać wachlarzem rzęs...

Takie niespodzianki, zwłaszcza przed maturą, są bardzo przeze mnie pożądane. Otóż, LuxStyle nie pytając o zdanie przysłał mi serum, dzięki któremu za dwa tygodnie będę mięć rzęsy aż pod niebo :) I nie mówię, że jest mi z tym bardzo źle :P



QuickMax nie jest jeszcze dostępny w polskim sklepie LuxStyle.  Zorientowałam się, że za granicą kosztuje ok. 79 €, co na polskie zł daje ponad 300zł/ 5ml. Pewnie nigdy nie wydałabym sama tyle pieniędzy na kosmetyk, jednak znając LuxStyle, z pewnością pojawi się ten produkt u nas w zdecydowanie niższej cenie. Widząc Wasze efekty po stosowaniu rodzimych odżywek do rzęs, jestem bardzo optymistycznie nastawiona do testowania QuickMax.




Jestem zatem bardzo ciekawa, co te 5 ml jest w stanie zrobić dobrego z moimi rzęsami. Już dziś zaczynam robić fotorelację z efektów, które, jak obiecuje producent, pojawią się w ciągu pierwszego tygodnia, a za dwa tygodnie będę już tylko machać wachlarzem rzęs :) 

Ostatnie posty:

Miałyście okazję wypróbować odżywki, po których rzęsy rosły jak szalone? Jestem ciekawa Waszych wrażeń...

Monday, 22 April 2013

Kremy, które ujarzmiły moją cerę- Sylveco

Upłynął już jakiś czas, odkąd dostałam kosmetyki Sylveco w ramach nagrody za najlepszego bloga roku z Serwisem Uroda. Stosuję je po dziś dzień, bo zastąpiły nieodzowny mi dotąd Cetaphil, który akurat w tamtym czasie mi się skończył. Miesiąc stosowania pozwolił mi na wyrobienie sobie o nich opinii. Dziś powiem Wam zatem o dwóch najważniejszych dla mnie kosmetykach- lekkim kremie brzozowym oraz kremie brzozowym z betuliną.


Na pierwszy rzut oka oba kremy ze względu na wszechobecną brzozę wydawały mi się być identyczne. Przestudiowałam ulotki i także nic z nich nie wyniosłam. Dopiero ich konsystencja stała się dla mnie kluczowa. 
Jednak dla mnie najbardziej charakterystyczną cechą dla tych kremów był ciekawy zapach, który jest nie do opisania, ale do przyzwyczajenia...
































Lekki krem brzozowy stosuję tylko i wyłącznie na dzień ze względu na jego lekką formułę. Szybko się wchłania i idealnie sprawdza się, jako krem nawilżający pod podkład czy puder. Ja akurat polubiłam połączenie tego kremu z kosmetykami mineralnymi. Zero efektu ściągnięcia twarzy. Podoba mi się, że mimo tak lekkiej konsystencji, krem spełnia swoją najważniejszą rolę, czyli zapewnia nawilżenie całej twarzy oraz pozwala zniknąć suchym skórkom. Jest o tyle dobry, że nadaje się do każdego rodzaju twarzy, zarówno tej bardzo suchej, jak i normalnej. Jego naturalny skład spasuje także wiecznym alergikom, a także osobom borykającym się z trądzikiem. Ma bardzo poręczne opakowanie z pompką. Krem z pewnością wykorzystam do ostatniej kropli. 
Myślę, że cena również jest bardzo przyjemna dla portfela- szczególnie za taką jakość: 24,92zł/ 50ml (na stronie www.sylveco.pl).

I jeszcze naturalny skład:

Woda,  Olej z pestek winogron,  Olej sojowy,  Ksylitol,  Sorbitan Stearate & Sucrose Cocoate,  Masło karite (Shea),  Stearynian glicerolu,  Olej arganowy, Olej jojoba,  Kwas stearynowy,  Alkohol cetylostearylowy,  Alkohol benzylowy, Betulina,  Witamina E,  Ekstrakt z aloesu,  Alantoina,  Guma ksantanowa,  Kwas dehydrooctowy,  Ekstrakt z mydlnicy lekarskiej,  Lupeol,  Kwas oleanolowy,  Kwas betulinowy 



Krem brzozowy przez o wiele tłustszą i cięższą konsystencję wybieram na noc. Nie wchłania się do końca i zostawia na twarzy "blask", więc dla mnie nie nadaje się na dzień. Myślę jednak, że jako krem ochronny na zimę również by się sprawdził. Jego zadaniem jest nie tylko nawilżenie, ale również natłuszczenie. Tu jednak jego działanie jest zdecydowanie silniejsze, dlatego szczególnie go polubiłam, bo przeznaczony jest nawet do cery atopowej. Po każdorazowej aplikacji, rano moja cera jest wyraźnie nawilżona, przez co nawet poranne mycie twarzy nie jest straszne tak potężnej dawce nawilżenia. Ten krem- w przeciwieństwie do jego lekkiej wersji- znajduje się w słoiczku, przez co, by zachować higienę wypada wyciągać za pomocą patyczka. Nie zawiera konserwantów, a wszystkie jego składniki można przeanalizować na stronie producenta. Cena: 24,11zł/ 50ml. 

Skład:
Woda,  Olej sojowy,  Olej jojoba,  Olej z pestek winogron,  Wosk pszczeli, Betulina,  Stearynian sodu,  Kwas cytrynowy 



W obu przypadkach cera po długotrwałym stosowaniu kosmetyków staje się o wiele przyjemniejsza w dotyku oraz zdecydowanie rzadziej potrzebuje olbrzymiej dawki nawilżenia (dlatego więc stosowanie kremu z betuliną w słoiczku coraz częściej ograniczam do kilku razy w tygodniu, by nie przesadzić). Są to kremy, o których z pewnością mogę powiedzieć, że ujarzmiły moją cerę, która po zimie była w rozsypce mimo używania przeróżnych olejków itp.

W internecie jest już coraz głośniej o tych kosmetykach, a więcej recenzji bloggerek (równie pozytywnych) znajdziecie <tutaj>. Więc jeśli się jeszcze wahacie... .

Miałyście styczność z tymi kremami? Czujecie się zachęcone licznymi pozytywnymi recenzjami...?

--------

Wyniki konkursu z Amilie Mineral Cosmetics:

http://mm-world-of-women.blogspot.com/  GRATULUJĘ! Odezwę się do Ciebie ;)
Dla przypomnienia, link do konkursu <tutaj>.






Friday, 19 April 2013

Bardzo wiosenne zdobienie paznokci

Mam nadzieję, że nie macie dość moich paznokci. Będę powtarzać to jak mantrę, ale na chwilę obecną- w dobie przygotowywań do matury- nie będę w stanie zamieszczać długaśnych postów. Pisanie recenzji dzielę sobie na kilka dni, inaczej wszystko ległoby w gruzach- i nauka i blog.

W wolnej chwili chciałam zedytować jednego z ostatnich postów, w którym obiecałam Wam zamieścić zdjęcia jeszcze swoich paznokci. Oprócz pomalowania ich postanowiłam jeszcze dodać jakiś wiosenny akcent. Oczywiście padło na kwiatki ;) Więc zamiast editu powstał nowy post nie tyle z lakierem Seche, a z bardzo wiosennym akcentem :) 



Wszystkie ozdóbki zrobiłam szpilkami o dwóch rodzajach wielkości główek. 

Lakiery:
baza pod kwiatki- Seche Rendezvous
kropki: duża- GR 242; mała- GR Paris 228
płatki: GR Paris 217
łodyżki i listki: GR Paris 228, 217

I jeszcze sama baza...


Thursday, 18 April 2013

Ostatnie dni konkursu z Amilie Mineral Cosmetics

Przede wszystkim dziękuję wszystkim za udział w dyskusji pod ostatnim postem o blogowaniu. Dla przypomnienia, <klik

Chciałam Wam przypomnieć o konkursie organizowanym wspólnie z Amilie Mineral Cosmetics. Jeśli jeszcze nie wzięłyście udziału, gorąco zachęcam. Do wygrania bon o wartości 50 zł na kosmetyki mineralne. Więcej szczegółów- klikamy w zdjęcie.


Wednesday, 17 April 2013

Moje 3 grosze o blogowaniu z perspektywy roku

Wielokrotnie zbierałam się do tego wpisu, ale za każdym razem twierdziłam, że to jeszcze nie pora. A dziś ten czas właśnie nastał... Takie wpisy wielokrotnie na Waszych blogach się pojawiały i w sumie nie wiem, czy mój cokolwiek nowego wniesie :) Mimo to zapraszam do lektury...


Prowadzę bloga już (ponad) rok i patrząc z perspektywy czasu na to, jak postrzegałam blogowanie zanim stało się ono moją codziennością, a jak to wygląda w praktyce, to stwierdzam, że byłam troszkę naiwna :)
"Bloggizm" to wcale nie taka łatwa sprawa- ciachnąć wpis i gotowe. Tak się wydaje wielu osobom, które patrzą na to z boku, a przede wszystkim postrzegają blogowanie, jako zbieranie darmowych łupów... (tutaj- bez komentarza). Moje motto blogowe brzmi: "Ile dajesz z siebie, tyle dostajesz od innych". 





Pewnie, jak większość z Was- założyłam bloga z nudów. Na początku nie wiedziałam, o czym pisać. Moje pierwsze wpisy nie wydają mi się wyjątkowo zachęcające czytelnika. Wielką trudność sprawiło mi również przebicie się do odbiorców. Komentowałam zatem masę notek innych bloggerek, by ktoś (choćby przez przypadek) dotarł i do mnie. Dzisiaj wygląda to trochę inaczej- mam wielu obserwatorów, fanów na Fb i choć nie komentuje mojego bloga Bóg wie ile osób, tak każdy komentarz i każdy mail sprawia mi ogromną radość i satysfakcję...





By bloga mieć, trzeba mieć o czym pisać. Wszystko też zależy od tematyki bloga- ja postawiłam na urodę. Na początku nie miałam zbyt wielu kosmetyków i dużego doświadczenia. Pisałam o tym, co miałam na swoich półkach. Nie było mowy o żadnych współpracach, a takie mi się marzyły. 






Byłam totalnie zielona, gdzie robić zdjęcia, jak je robić, czy obrabiać...? Te z pierwszych postów wydają mi się być tragiczne. Zero ingerencji Gimpa, nieprawidłowe oświetlenie itp. Z czasem nabyłam swój osobisty aparat, zainstalowałam darmowe programy do obróbki. Nie jestem jakimś wielkim ekspertem w tej dziedzinie. Na chwilę obecną wystarczy mi podstawowa wiedza przy obróbce zdjęć. Wiele też zależy od tego, gdzie robię zdjęcia. Latem wykonywałam je na dworze, zimą w pobliżu okna. 
Obecnie, w zależności od treści notki, proces robienia zdjęć-obróbka zajmuje mi od pół godziny do nawet trzech (nie licząc napisania posta). I pomyśleć, że na początku było to tylko 5 minut :)
Przeglądając blogi, sama lubię, gdy dziewczyny publikują zdjęcia czytelne, radosne, a nie takie, które wyglądają, jak robione kalkulatorem. 






Lubię komentarze (duuu-żo komentarzy;)) na blogu. Zależy mi, by nie ograniczały się do słów: "super", "bosko", "pięknie". Jak płachta na byka działają na mnie komentarze, typu: "obserwujemy?". Komentarz ma się odnosić do treści wpisu. Nie komentuję wielu blogów, ale gdy to robię, z pewnością jest to treść odnosząca się do notki. Lubię natomiast, kiedy właścicielka bloga utrzymuje kontakt ze swoimi czytelniczkami poprzez regularną wymianę komentarzy czy maili. 






Kiedyś myślałam, że jakość bloga wyznacza ilość jego obserwatorów. Dzisiaj powiem jedno- jeśli blog jest dobry- sam się obroni. Nie neguję, jeśli warunkiem wzięcia udziału w konkursie jest zostanie obserwatorem bloga. Każdy sobie jakoś radzi... ;)






Pytają mnie o nie w mailach, w szkole... A więc- odpowiadam: na początku pisałam do firm sama. Od czegoś trzeba było zacząć. Teraz to firmy same do mnie piszą. Właściwie jestem na takim etapie, że mogę dobierać współprace do swoich potrzeb. Mam masę kosmetyków, z którymi nie mam właściwie, co zrobić. Wynika to z pierwszych współprac, które podjęłam bezmyślnie. Przez okres blogowania brałam udział w wielu konkursach, a teraz kosmetyki te leżą gdzieś zakopane na półkach. Oczywiście, nie wszystkie. 
Współprace, to nie tylko darmowy kosmetyk, ale praca, jaką musisz wykonać w zamian (recenzja, notka...). Oprócz tego, że dostaję darmowy kosmetyk, muszę również zachować neutralność i poczuć się tak, jakbym sama kupiła ten kosmetyk. Takie podejście gwarantuje mi napisanie rzetelnej recenzji bez ściemy i obawy, że pozytywy, o których piszę, nie są napisane tylko i wyłącznie z wdzięczności za otrzymany kosmetyk.   
Wiele blogów powstało z myślą i nastawieniem na współprace. Znikają one jednak tak szybko, jak się pojawiły. Zresztą- nie ma, co żałować.

I jeszcze jedno- śmieszy mnie, kiedy bloggerki piszą, że w ramach "haulu" kupiły sobie podpaski (a uwierzcie mi- widziałam i takie wpisy!). Nie popieram też podejmowania współprac początkujących bloggerek kosmetycznych (!) z firmami, które np. zajmują się produkcją worków na śmieci, czy makaronów... .

Jeśli podzielacie moje zdanie (lub macie zupełnie przeciwne), Wasze początki wyglądały podobnie... zapraszam do komentowania


Monday, 15 April 2013

Rendezvous z Seche

Chyba tak naprawdę pierwszy raz spotykam się z lakierem, którego wystarczy jedna warstwa, by kolor na paznokciach wyglądał tak samo, jak ten w buteleczce. I nie przesadzam ani trochę ;)

Do testów wykorzystałam tym razem mamę, ponieważ moje paznokcie od dzisiaj przeżywają detoks lakierowy. Wkrótce jednak dodam do tego posta zdjęcia swoich paznokci.

Kolor, który możecie podziwiać na zdjęciach to Rendezvous #69242 Seche. Buteleczka jest ogromna, mieści całe 14 ml. Jak na lakier to bardzo dużo, spokojnie wystarczyło by mi nawet te standardowe 11 ml. Cena tych lakierów waha się od 19 do nawet 30zł. W połączeniu z topem Seche Vite czas schnięcia jest błyskawiczny. 

Ten lakier dostałam w ramach współpracy z a.i. Polska, sama natomiast mam chrapkę na jeszcze kilka kolorów...


Ich kolory są z lekka przesadzone, jeśli chodzi o obróbkę samych zdjęć, ale jeśli pigmentacja każdego z nich jest tak samo dobra, jak Rendezvous, to wzięłabym je wszystkie. Niestety minusem jest wysoka cena, dlatego poczekam na przypływ gotówki :P

Co myślicie o lakierze? Czy nawet tak intensywny kolor i krycie po jednej warstwie jest współmierne do ceny (20-30 zł)? Macie lakiery Seche? Czekam na Wasze komentarze. Od nieśmiałych Anonimków też :P


Sunday, 14 April 2013

Kolorowy, jarmarkowy manicure

Wczoraj napadło mnie na malowanie paznokci. Stwierdziłam, że lakiery, które ostatnio kupiłam nie mogą się zmarnować. Postawiłam na neonowy żółty, którego poszukiwałam w drogeriach przez kilka tygodni. Samo pomalowanie mi nie wystarczyło, chciałam przełamać kolor jakimś dodatkiem. W ręce wpadł mi Essence, którego zmywanie łączy się zawsze z wiązanką przekleństw (ale co tam...) i stwierdzam, że mogłam sobie jednak darować te ozdóbki, bo wg mnie wyszło za kolorowo (żeby nie użyć słowa- tandetnie :P).

Sam w sobie żółty nie jest zły. Spodziewałam się jednak trochę bardziej neonowego efektu, tym bardziej, że na paznokciach mam trzy warstwy. Zdążyłam sprawdzić, że z białą bazą kolor jest faktycznie żywszy i "razi" (na zdjęciach efekt bez bazy).
Oczywiście zdjęcia nie oddają realnych kolorów. 

Ostateczną, krytyczną ocenę pozostawiam Wam...

Ciepłej niedzieli :)

Friday, 12 April 2013

Nowości w kosmetyczce & nowa współpraca

Ostatnio jakoś nie składało mi się do napisania posta związanego z zakupami, głównie dlatego, że ograniczyłam zakupy kosmetyczne do minimum. Pozbierałam jednak zdobycze ostatnich dwóch tygodni i uzbierała się spora sumka lakierów. W międzyczasie pojawiła się również kolejna współpraca...




Lakiery, które wskoczyły do mojej kosmetyczki, to:

  • Golden Rose Paris 228- jasna zieleń idealna na wiosnę (żebyście nie mówiły, że maluję paznokcie "na smutno" :P)
  • Delia Coral 170- tak naprawdę szukałam fluorescencyjnej żółci, a że nie było takowej, z braku laku kupiłam bladą. Potem w moje ręce trafiła pozycja niżej... 
  • Golden Rose Charming 55
  • Golden Rose (with protein) 242- będzie mi służył jako lakier podkładowy dla lakierów, które zostawiają prześwity w czasie malowania mimo dużej pigmentacji
  • KillyS Żel do zmiękczania skórek
Skusiłam się również na pędzle do makijażu z Biedronki. Wiele blogerek je zachwalało, ale nie wiem, czy będę z nich zadowolona. Przetestowałam je z ciemnymi cieniami i delikatnie mówiąc- coś nie zagrało... A szkoda, bo włosie w dotyku jest całkiem przyjemne.


Wszystkie nowe pozycje lakierowe będą musiały jednak poczekać. Dlaczego? Ponieważ wkrótce pojawi się post dotyczący pielęgnacji paznokci, w którym główną rolę odegra Zestaw DUO Nail Tek, dzięki współpracy z a.i. Polska. By się przekonać, jak odżywki działają, na jakiś czas odstawię kolorowe lakiery...  Oto, co będę testować przez najbliższe tygodnie


W paczuszce znalazły się jeszcze kolorowe i szybkoschnące niespodzianki ;) Miniaturka szybkoschnącego topu oraz przepełniony różem lakier Seche.

Ostatnie posty:

Od czego powinnam zacząć? Jest coś, co szczególnie lubicie i polecacie? Anonimki z Facebooczka również komentują :)




Thursday, 11 April 2013

Wiosenny motyw na paznokciach

Zatęskniłam za wzorkami i innymi duperelkami na paznokciach. Podążając śladem Ewalucji  postanowiłam wprawić się z robieniu kwiatków bez użycia sondy. Zamiast niej skorzystałam z dwóch szpilek o różnej wielkości główkach. Efekt może wyszedł niezbyt profesjonalnie, ale mnie i taki zadowala :)

Niestety zdjęcia jak zwykle nie oddają koloru lakierów. W rzeczywistości są to zielone kwiatki na brązowo-szarym tle. Próbowałam wprowadzić zmiany kolorystyczne w Photoshopie, ale kiepsko mi szło, więc zrezygnowałam. 

Lakiery, których użyłam:
baza- Sally Hansen Maximum Growth
kolor- Golden Rose Paris 110
kwiatki- GR Paris 217
kropeczki- Bell Glam Wear 412

A na top zabrakło czasu. GR ma jednak tę przewagę nad innymi lakierami, że utrzymuje w miarę przyzwoity poziom połysku ;)



Efekt końcowy możecie ocenić same :)


Już niebawem na blogu plan pielęgnacji paznokci na najbliższe tygodnie. W roli głównej odżywki do paznokci Nail Tek. 


Ostatnie posty:






Monday, 8 April 2013

Rok z Distinguish Yourself

To niewiarygodne, jak ten czas leci. Wciąż czuję, jakbym była nowa w blogsferze, a tu już rok stuknął blogowi. 

Z tą nowiną obudziłam się trochę "wcześnie", bowiem pierwszy post na blogu pojawił się nie 08.04, a 06.04.2012.

Chciałam Wam zatem bardzo podziękować za ten pierwszy rok. Liczę, że moja przygoda z blogowaniem potrwa jeszcze dłuuugo, dłuuugo :) Mam nadzieję, że wytrwacie razem ze mną.

Obecnie moje posty będą trochę okrojone z powodu "intensywnych" przygotowywań do matury. Po 20.05 zamierzam Was jednak zarzucić postami, nowymi pomysłami i konkursami ;)

I jeszcze informacja o trwającym konkursie <tutaj>.

Saturday, 6 April 2013

Konkurs z Amilie Mineral Cosmetics, wygraj bon na kosmetyki mineralne!

Tak jak obiecałam- startujemy z konkursem!

Do wygrania bon o wartości 50 zł na zakup kosmetyków mineralnych Amilie Mineral Cosmetics (www.amilie.pl)


Co należy zrobić, by wziąć udział w konkursie?

Warunki obowiązkowe:
1. Polub Fun Page Distinguish Yourself 
2. Polub Fun Page Amilie Mineral Cosmetics
3. Udostępnij publicznie (!) zdjęcie konkursowe <tutaj>

Warunki nieobowiązkowe:
1. Dodaj bloga do obserwowanych
2. Dodaj bloga do blogrolla
- poinformuj mnie o tym mailem karinakotulska@op.pl podając dane, jakimi posługujesz się na Fb i blogu

Aby wziąć udział w konkursie należy spełnić pierwsze trzy obowiązkowe warunki. Pozostałe dwa są nieobowiązkowe, ale będzie mi bardzo miło, jeśli je spełnisz. 

Konkurs trwa do 20.04.2013. W ciągu dwóch dni od zakończenia konkursu, opublikuję wyniki.

Post z makijażem Amilie Mineral Cosmetics <tutaj>
________________________
Edit (13:12)- Zwyciężczynią ostatniego konkursu organizowanego na Fb <link> zostaje Wioleta Orłowska. Gratuluję, skontaktuję się z Tobą :)

Friday, 5 April 2013

Make-Up z Amilie Mineral Cosmetics + zapowiedź konkursu

Kosmetyki do makijażu mają to do siebie, że po kilku dniach spokojnie można wyrobić sobie o nich zdanie. Tak jest i tym razem, kiedy mam okazję po raz pierwszy wypróbować na sobie kosmetyki mineralne, dzięki współpracy z Amilie Mineral Cosmetics



Do tej pory nie miałam styczności z kosmetykami mineralnymi. By w ogóle zacząć z nimi przygodę, potrzebowałam nowych pędzli, o których pisałam <tutaj>. Sposobów aplikacji jest kilka: na mokro i na sucho; z różnymi wariantami: wodą termalną, mokrym pędzlem, kremem itp. Ja zdecydowanie polubiłam opcję z kremem- przed wykonaniem makijażu, twarz nawilżam kremem (ostatnio jest to Sylveco), dzięki temu twarz jest nawilżona, a suche skórki- niewidoczne. 



zdjęcie pochodzi z: http://www.amilie.pl/kosmetyki_mineralne_sposoby_aplikacji

Cechą wyróżniającą kosmetyki te jest ich forma, czyli proszek z czystymi pigmentami: tlenkami żelaza, cynku,..., oraz kamieniami półszlachetnymi. Dzięki tak bogatemu w naturalne składniki składowi kosmetyki te nadają się do cery wrażliwej, mieszanej i trądzikowej, czyli takiej jak moja :).



Po pierwszej aplikacji zauważyłam, że kosmetyki te nie zachowują się jak zwykłe, drogeryjne pudry, które miałam okazję używać. Oprócz dobrego krycia, kosmetyki mineralne nie uwidaczniają suchych skórek, których w okresie zimowo-wiosennym mam mnóstwo (zwłaszcza w obrębie zmian potrądzikowych). Zbędne jest więc zatem używanie kremu, ale robię to z przyzwyczajenia.


Choć jestem zwolenniczką dogłębnego oczyszczania cery z makijażu wieczorem, tak kosmetyki mineralne mają tę zaletę, że nie potrzeba do ich zmywania żadnych tłustych preparatów- wystarczą: woda i mydełko.

I jeszcze jedna miła zaleta: termin przydatności. Jeśli będziemy dobrze przechowywać kosmetyki mineralne (z dala od wilgoci, promieni słonecznych itp.), z pewnością posłużą nam przez długi czas bez obawy, że się przeterminują.  

Wszystkie zalety dot. kosmetyków mineralnych właściwie już wymieniłam. Co mnie ujęło w tych kosmetykach? To, że nadają się praktycznie do każdego typu cery, ładnie stapiając się z nią. W moim przypadku najważniejszym zadaniem jest ukrycie plam potrądzikowych i tym kosmetykom się to udało. Ich aplikacja jest łatwa i trudno o przesadzenie z ilością pudru na twarzy. Mogę sama dozować stopień krycia. Praktycznie makijaż przez dłuższy czas pozostaje matowy. Nie jestem jednak jeszcze w stanie ocenić, czy kosmetyki te są w stanie zlikwidować mój trądzik. 

Gama kolorystyczna kosmetyków, jaką oferuje firma jest bardzo szeroka. Jeśli jednak nie jesteście pewne co do odcienia, możecie wcześniej zamówić próbki i je przetestować. 


Muszę przyznać, że na chwilę obecną nie zauważyłam żadnych wad tych kosmetyków. 
*Na ocenę kosmetyków Amilie Mineral Cosmetics nie ma wpływu fakt, że otrzymałam je za darmo.


Makijaż:
-korektor (Light) Amilie Mineral Cosmetics
-podkład (Soft honey) Amilie Mineral Cosmetics
-róż (Charisse) Amilie Mineral Cosmetics
-szminka Avon- I zdj. (Fushia Flirt); II i III zdj. (Make out Red+ Vermillion)
-eyeliner Eveline
-tusz do rzęs Mary Kay Ultimate Mascara 



Jeżeli chcecie, tak jak ja, rozpocząć przygodę z kosmetykami mineralnymi, zapraszam Was jutro do wzięcia udziału w konkursie organizowanym przeze mnie i Amilie Mineral Cosmetics. Na razie zdradzę tylko tyle, że odbędzie się on na Fun Page Distinguish Yourself, a do wygrania będzie bon na kosmetyki mineralne.  

Używacie kosmetyków mineralnych? Czekam na Wasze komentarze dot. kosmetyków mineralnych, jak i oceny makijażu.

P.S. Jeszcze do 23.59 możecie brać udział w mini konkursie organizowanym na Fb. Szczegóły <tutaj>.