Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Saturday, 30 March 2013

Miła niespodzianka od Amilie Mineral Cosmetics

Dosłownie przedwczoraj pisałam Wam o pędzlach Eco Tools, które zakupiłam na Allegro. Narzekałam, że przez jakiś czas będę musiała się jeszcze"miziać" po twarzy suchymi pędzlami zanim przyjdą do mnie tajemnicze kosmetyki. A tymczasem wczoraj zapukał do mnie listonosz i przyniósł mi kosmetyki mineralne od Amilie Mineral Cosmetics. Taka miła niespodzianka tuż przed Świętami... ;) 



W skład zestawu, który dostałam w ramach współpracy wchodzą: korektor, podkład i róż. Kolory kosmetyków wybrałam za pośrednictwem internetu. Gama kolorystyczna, jaką oferuje firma jest niezwykle szeroka, zatem każda z Was na pewno znajdzie coś dla siebie. W dodatku kosmetyki świetnie stapiają się z cerą. Moje kolory były trafione w 10! 

Zdążyłam już trochę im się przyjrzeć. Mają fajne delikatne krycie. Mocniejszy efekt można uzyskać, dzięki kolejnym warstwom podkładu, bez efektu maski. Nie uwidaczniają suchych skórek, co przy cerze ze skłonnościami do przesuszania jest niezwykle ważne. 

Wielokrotnie słyszałam pochlebne opinie o kosmetykach mineralnych. Dziewczyny wręcz rozpływały się nad ich zaletami. W ciągu najbliższych dni to sprawdzę i wszystko opiszę.

Niebawem pojawi się post z makijażem i niespodzianką dla Was ;) Bądźcie czujne!


Używacie kosmetyków mineralnych?


Przypominam o konkursie na Fb. Szczegóły: tutaj.


Friday, 29 March 2013

DIY: Peelingi do ust + przypominajka o konkursie


Wizyta konsultantki kosmetyków Mary Kay skłoniła mnie do sięgnięcia po tańszy sposób złuszczania ust przy pomocy peelingów. Wielokrotnie spotkałam się z opiniami internautek, że kupne peelingi do ust, choć są przydatne, tak są zbyt drogie... Niestety, zgadzam się z tym- ceny małych pojemniczków sięgają nawet 60zł, a wystarczy zwykły cukier, by taki peeling przeprowadzić tańszym kosztem w domu...



Nie mówię, że peelingi te będą miały właściwości identyczne jak te ze sklepu. Są jednak o wiele tańszym odpowiednikiem, którego czas wykonania nie pochłania zbyt wiele czasu.

Nie potrafiłam podać dokładnych proporcji. Wszystko zależy od tego, czy chcecie, by peeling starczył Wam jeszcze na jakiś czas, czy nie. Myślę, że obie wersje spokojnie można trzymać 2 tygodnie.

I jeszcze przypominajka o konkursie. Więcej dowiecie się klikając w powyższe zdjęcie.


Mini konkurs

Z racji tego, że z dnia na dzień przybywa mi coraz więcej obserwatorów na blogu, postanowiłam zorganizować dla Was mini konkurs. 
Zasady:
1. Polub Fun Page Distinguish Yourself
2. Udostępnij zdjęcie konkursowe za pośrednictwem Fb <tutaj>

Konkurs trwa do 05.04.2013r.
Wyniki opublikuję 06.04.2013r. na Fb oraz na blogu.

Powodzenia :)


Thursday, 28 March 2013

Pędzle EcoTools, czyli nowości w mojej kosmetyczce

Zakup pędzli chodził już za mną od dłuższego czasu, ale miałam duży dylemat, jakie kupić, żeby się nie naciąć. Każdy producent swój ogonek chwali, a dla mnie- totalnego w tej kwestii laika- wybór był nie lada wyzwaniem. Szukałam czegoś niedrogiego, najlepiej w zestawie, by w razie czego nie żałować, że całe kieszonkowe poszło w błoto. Ostatecznie- ze względu na pochlebne opinie innych- zdecydowałam się na pędzle Eco Tools. 



Szczerze mówiąc jeszcze nie miałam szansy ich wypróbować, ale mam nadzieję, że niebawem się to zmieni :) Na razie nie chcę zdradzać zbyt wiele, ale niebawem będę miała dla Was niespodziankę (poniekąd powiązaną z tym postem). 

Pędzle są bardzo miłe w dotyku i mam nadzieję, że taki efekt będzie się utrzymywał nawet po ich umyciu. W dodatku mają fajny, niespotykany design. Eco Tools kupiłam w zestawie za nieco ponad 40zł. Pochodzą z edycji limitowanej. Zdaję sobie sprawę, że jak na pędzle, to nie jest wysoka cena. Jednak kiedy moja "kariera" make-up'owa ulegnie polepszeniu, z pewnością zainwestuję w lepsze pędzle.
     
Wśród pędzli znajdują się: pędzel do korektora, skośny pędzel do bronzera, pędzel do konturowania (do różu, rozświetlacza itp.), oraz pędzel do podkładu w pudrze. 

 Nie mogę się doczekać, kiedy nareszcie będzie mi dane dotknąć twarzy już niesuchymi pędzlami :)

Ostatnie posty:

Domowa nawilżająca maseczka z awokado- DIY
Wiosna w mocnych barwach+ eko w kosmetyczce


Miałyście do czynienia z pędzlami Eco Tools? A może polecacie jakieś inne...?!

Wednesday, 27 March 2013

Domowa maseczka nawilżająca z awokado; DIY

Uwielbiam maseczki na twarz robione z domowych produktów. W moim przypadku w większości każda się sprawdza. Kiedyś pisałam Wam o maseczce z drożdży na trądzik, do której często wracam. Dziś natomiast pokażę Wam maseczkę, której przepis opracowałam sama na podstawie innych przepisów z internetu.



Przepis na maseczkę nie wymaga wielkiej filozofii. Jej zadaniem jest nawilżenie cery
Możecie dowolnie łączyć składniki (jeśli macie sprawdzone domowe produkty nawilżające) jak również zrezygnować z tych mniej istotnych, czyli: z olejku arganowego i olejku laurowego. Jeśli macie twarz podatną na podrażnienia- zrezygnujcie z cytryny.  Maseczkę- papkę trzymamy na twarzy ok. 30 min. Można nałożyć ją także na szyję i dekolt.



Najważniejsza rzecz, jaka dała mi się odczuć zaraz po zmyciu maseczki, to nawilżenie twarzy. Aby wzmocnić efekt (gdyż moja cera przechodzi fazę łuszczenia się) nałożyłam jeszcze krem nawilżający SylvEco, o którym pisałam w ostatnim poście. Cera stała się miękka, a suche strupki stały się niewidoczne.


Nie będę się już rozwodzić nad zaletami maseczki :) Mnie zdecydowanie pomogła. Przez ostatnie dni nie potrafiłam normalnie nałożyć podkładu, bo zaraz uwidaczniały się suche miejsca na twarzy. Mam nadzieję, że efekt nawilżenia utrzyma się przez dłuższy czas.

Jeśli macie sprawdzone sposoby na nawilżenie cery, podzielcie się nimi...

Friday, 22 March 2013

Wiosna w mocnych barwach + eko w kosmetyczce

O wiośnie jeszcze nie ma co mówić :P Ale może chociaż tym postem trochę ożywię zimowy klimat. Dzisiaj (jak dla mnie) bardzo mocne czerwienie na ustach. W takich nie najlepiej się czuję, choć w czasie malowania, kilka kolorów sobie upodobałam :)



1. Safira Lip-Stick (brak numerku)
2. Avon Vermillion; seria Ultra Color Rich (od 2 do 6 i 9)
3. Avon Red 2000
4. Avon Rouge Luxury
5. Avon Sparkling Blush
6. Avon Country Rose
7. Avon Red Embrance; seria Idealny Pocałunek (7-8)
8. Avon Make out Red
9. Avon Pink Paparazzi

Malując się zauważyłam, że niektóre szminki optycznie (?) wybielają zęby. Są to: Make out Red i Vermillion. Choć na zdjęciach i tak wszystkie zęby wyglądają identycznie :))

Który kolor odpowiada Wam najbardziej?



I jeszcze taka mała wzmianka o tym, co zdecydowanie poprawiło mi dzisiaj humor: paczka w ramach nagrody za I-sze miejsce na najlepszego bloga roku. Żeby nie było- eko ostatnimi czasy zadowala mnie najbardziej :)



Zawartość opakowań...
Nigdy nie miałam styczności z kosmetykami tej firmy. Składy mają zupełnie przyzwoite. Na pewno jeszcze wspomnę o nich na blogu. Na razie wypróbowałam krem brzozowy i pomadkę. Kosmetyki te mają ciekawy, niespotykany zapach, który mimo wszystko nie do końca mi odpowiada. Widocznie nie przepadam za brzozami :P Niemniej jednak to nie zapach gra główną rolę a działanie, zatem biorę się za próbowanie :)

Dajcie znać, czy miałyście do czynienia z tymi kosmetykami... Czytałam na ich temat wiele pochlebnych opinii. 

   

Wednesday, 20 March 2013

30 dni z siemieniem lnianym

Choć o siemieniu lnianym pisałam już Wam baaardzo dawno temu, tak w rzeczywistości kurację zaczęłam trochę później. Zorientowałam się, że siemię, które przechowywałam w domu było przeterminowane i jakoś nie było mi po drodze do sklepu. Dziś mija 30-ty dzień z siemieniem lnianym. W tym czasie zdążyłam sobie wyrobić o nim opinię, choć to nie jest jeszcze moje ostatnie słowo...


Początki wcale nie były łatwe. Trudno było mi się przekonać do obślizgłych nasionek. Wypróbowałam zatem opcję z sokiem malinowym (nie była tragiczna), ale ostatecznie zdecydowałam się na zalewanie dwóch łyżek siemienia lnianego połową szklanki gorącej wody. Z czasem ziarenka przestały mi przeszkadzać a picie siemienia lnianego stało się corannym rytuałem, niczym picie herbaty. Kuracją zaraziłam też mamę i babcię...


Być może jeszcze za wcześnie na jakiekolwiek efekty. Tak naprawdę nie zauważyłam wielkiego wysypu "baby hair", ale nie mówię też, że nic się nie pojawiło. Różnicę widzę, kiedy zakładam opaskę i nie potrafię ogarnąć małych kłaczków. Siemię nie wpłynęło na wygląd i strukturę włosa, ale liczę, że za dwa miesiące (kiedy przyrost będzie większy) zauważę efekty :)


Tu zdecydowanie zauważyłam rezultaty. Choć moje paznokcie nie mają tendencji do łamania się i bycia łamliwymi, tak dzięki siemieniu stały się jeszcze grubsze i mocniejsze. Przez pewien czas nie "nosiłam" lakieru ani odżywek, ale w żaden sposób to nie wpłynęło na ich stan- ciągle są twarde jak... kamień :P Zauważyłam też, że rosną jak szalone.


Tu akurat mam dylemat, czy na dobry stan mojej cery wpłynęło właśnie siemię, czy olejowanie twarzy. Oba eksperymenty wprowadzałam niemal jednocześnie i nie mam jednoznacznych dowodów, która kuracja się sprawdziła. W tej chwili zaledwie na palcach jednej ręki mogę policzyć, ile mam wyprysków, a uwierzcie mi- nie zawsze tak było. Siemię jednak nie wpłynęło na nawilżenie skóry, choć tak naprawdę, wcale tego od niego nie oczekiwałam. 


Przede wszystkim (odpukać) od dłuższego czasu nie mam problemów trawiennych. Także o przeziębieniach mogłam zapomnieć na jakiś czas. Mam za to problem z wyeliminowaniem codziennych bólów głowy. Być może wynika to z przemęczenia, choć też znowu nie męczę się w szkole nie wiadomo jak :) Siemię nie ma wpływu na moje codzienne samopoczucie i energię. Ostatnio cierpię na jakiś niedobór energetyczny (wiosno przybywaj!)... 
Mogę za to z czystym sumieniem powiedzieć, że choć PMS przebiegał jak zwykle burzliwie, tak sam okres obył się bez bólu brzucha i to uważam za największy sukces. I choćby siemię nie miało na to najmniejszego wpływu, tak właśnie to motywuje mnie do kontynuowania jego picia :)

Choć bardzo rzucających się w oczy efektów nie ma, tak zamierzam kontynuować picie siemienia lnianego. Mam nadzieję, że kolejny miesiąc przyniesie jeszcze lepsze efekty :)

Odsyłam Was również do pierwszego posta o siemieniu <tutaj>

   

Friday, 15 March 2013

Miesiąc na pozbycie się trądziku- efekty

Miesiąc- tyle czasu zajęło mi pozbycie się trądziku. To chyba niezbyt długo...?!


Efekt, jaki osiągnęłam, nie jest jeszcze tym pożądanym, aczkolwiek już dziś wiem, że jeśli sposób, w jaki dbam o cerę, będzie taki sam, to za kolejny miesiąc po śladach potrądzikowych nie będzie już śladu (o ile nie weźmie mnie stres przedmaturalny :P). 

O sposobach, których się chwytałam w ciągu tego miesiąca pisałam Wam sukcesywnie jakiś czas temu, odsyłam zatem do tych postów:

Pielęgnacja twarzy naturalnymi kosmetykami
Acne Killer- czy faktycznie zabił moje pryszcze?
    Kuracja: siemię lniane
    Wtedy pisałam jedynie o tym, co planuję, dziś natomiast wspomnę o efektach, które są widoczne gołym okiem. Osobny post o siemieniu lnianym pojawi się w ciągu najbliższych dwóch tygodni.


    Pielęgnacja twarzy
    • Mycie: zdecydowałam się na stałe włączyć mydełko Aleppo 50%. Co prawda, nie nawilża mojej cery (raczej wręcz odwrotnie- czasami wręcz się sypie), ale nie powoduje też efektu ściągnięcia. Jednak po każdym myciu muszę nałożyć jakiś krem nawilżający.
    • Nawilżanie wieczorem: stawiam na oleje! 




    • Olejem arganowym smaruję twarz, wykonując jednocześnie masaż (oleje lubią, gdy uprzednio rozgrzeje się je w dłoniach lub wykona się nimi masaż). Nie nadaje się on jednak do smarowania w dzień ze względu na zbyt tłustą konsystencję, która nie do końca się wchłania. 

    Olej laurowy stosuję na miejsca "zagrożone" i plamy potrądzikowe. 

    Olejku z drzewka herbacianego używam dokładnie na te same miejsca (lub ogromne "kratery", co już bywa rzadkością). Dodatkową zaletą tego olejku jest likwidacja ciemnych plam potrądzikowych. 

    Olejku busajna używam sporadycznie od kilku dni w zastępstwie za arganowy, kiedy cera jest wyjątkowo sucha. Lepiej się wchłania i nawilża cerę, w dodatku ma przyjemny zapach.
    • Nawilżanie w ciągu dnia: Tu niestety oleje nie spełniają swoich funkcji ze względu na swoją oleistość, mniejszą wchłanialność od zwykłych kremów oraz charakterystyczny zapach. W tym przypadku stosuję normalny krem. Do pewnego czasu był to Dermoprotektor Cetaphil, ale przestałam go używać, bo się przeterminował. Teraz używam kremu AA do cery atopowej, jednak nie jest już tak dobry, jak ten pierwszy (mam wrażenie, że nie nawilża, a jedynie natłuszcza, co mnie kompletnie nie urządza). Prawdopodobnie na dniach kupię sobie kolejne opakowanie Cetaphilu.
    • Maseczki: ograniczyłam się do stosowania dwóch: AcneKiller oraz tej na bazie naturalnych składników, o której pisałam m.in. <tutaj>.
    • Peeling: zazwyczaj korzystam z opcji z olejkiem arganowym. Do ulubionego peelingu z Perfecty dodaję dwie kropelki olejku arganowego. Po zmyciu, twarz nie osypuje się i jest delikatnie nawilżona. Myślę, że nieźle sprawdziłaby się też opcja z cukrem: żel do twarzy+ cukier+ olejek arganowy.
    Efekty
    Myślę, że o rezultacie nie muszę wiele mówić- zdjęcia raczej mówią same za siebie.
    Pierwsze efekty zaczęły być widoczne, odkąd zaczęłam stosować maseczki Acne Killer. Z każdym dniem cera staje się coraz gładsza. Mam jeszcze problem z pozbyciem się śladów potrądzikowych. Nie pojawiają się natomiast ropne wykwity, a małe krostki wielkości ziarenek piasku kompletnie zniknęły. Tak naprawdę nie mam pojęcia, co jest główną przyczyną poprawy stanu mojej skóry. Zarówno naturalne kosmetyki, jak i siemię lniane wprowadzałam mniej więcej w tym samym czasie. Nie mam jednak zamiaru rezygnować ani z jednego, ani z drugiego :)

    Jak oceniacie efekty? Czekam na Wasze komentarze...

    Wednesday, 13 March 2013

    Udało się :))

    Od dwóch dni świętuję mały sukces :) Otóż dzięki Wam oraz moim znajomym (nie ukrywajmy) mój blog zajął 
    PIERWSZE MIEJSCE 
    w konkursie organizowanym przez Serwis Uroda na Najlepszego BLOGA Urodowego 2012. Kategoria, w jakiej się zmierzałam to: Najlepiej zaprojektowany graficznie BLOG Urodowy.


    Bardzo dziękuję wszystkim, którzy wsparli mojego bloga swoimi głosami ❤.

    Ostatnie posty (klikamy w zdjęcia):

    Eliksir na piękne rzęsy DIY
    Kobiece usta na 8-go Marca
    Pielęgnacja twarzy naturalnymi kosmetykami


    Monday, 11 March 2013

    Eliksir na piękne rzęsy + nowości w kosmetyczce

    Wielokrotnie pisałam już na blogu o kuracji olejkiem rycynowym na rzęsy. Przez dłuższy czas zaniechałam smarowania rzęs olejkiem, ponieważ nie potrafiłam sobie poradzić ze spływającym olejkiem do oczu. Dziś już wiem, że popełniłam w tym czasie kilka błędów, o których wspomnę także w tym poście. Stworzyłam jednak mieszankę, która o wiele bardziej mi odpowiada niż wersja z samym olejkiem rycynowym.



    Olej arganowy to wersja alternatywna dla olejku rycynowego. Kilka z was pisało mi, że nie jest tak skuteczny, jak olejek rycynowy, ale mimo to zmieszałam jedno z drugim.

    Mieszanki w proporcji 1:1 używam od ok. dwóch tygodni. Być może rezultat nie jest tak zniewalający, jak w przypadku samego olejku rycynowego, ale całość nie jest tak bardzo kleista, jak sam olejek rycynowy. "Eliksiru" używam jedynie wieczorem, przed snem. W dzień kompletnie się nie sprawdza, nie nadaje się jako baza pod tusz. Całość można delikatnie podgrzać, ale wystarczy też rozgrzanie olejku w dłoniach i wsmarowanie w powieki (linię rzęs). Ja zrobiłam sobie mieszankę w malutkim opakowaniu po kremie. W ten sposób nie muszę się codziennie bawić w aptekarkę. 

    Pierwszą różnicą, jaką zauważyłam miedzy kuracją olejkiem rycynowym a mieszanką był brak "fazy wypadania rzęs".

    Jakie błędy popełniałam w czasie kuracji olejkiem rycynowym? Przede wszystkim za dużo nakładałam go na rzęsy. W efekcie całość spływała mi do oczu i podrażniała je.
    Choć dziewczyny na forach internetowych pisały, że najlepiej olejek rycynowy nakładać czystą szczoteczką po tuszu do rzęs, ja zdecydowanie polecam Wam wsmarowywać mieszankę palcem. Zrobicie to o wiele umiejętniej, zużycie mniej olejku i nic nie wleje się do oka.

    Poniżej pierwsze efekty, jakie udało mi się uzyskać dzięki mieszance. Nie są to jeszcze firanki, ale być może za jakiś czas będę wachlować całą masą długich rzęs :)




    Na koniec chciałam Wam pokazać lakiery, które kilka dni temu zagościły w mojej kosmetyczce za sprawą Ewy. Kompletnie się nie spodziewałam tak miłego gestu ;)  Dziękuję ♥ 
    Mam dylemat, od którego zacząć...


    Dajcie znać, czy korzystałyście lub zamierzacie skorzystać z którejś opcji poprawienia wyglądu Waszych rzęs :)

    Ostatnie posty (klikamy w zdjęcia):
    Kobiece usta na 8-go Marca
    Pielęgnacja twarzy naturalnymi kosmetykami
    Brokat w roli głównej






    Friday, 8 March 2013

    Kobiece usta na 8-go Marca

    Dziś przedstawiam Wam prawdopodobnie ostatnią odsłonę 9-ciu szminek, ponieważ więcej kolorów już nie posiadam ;) Tak się akurat złożyło, że jednocześnie przypada nam Dzień Kobiet...



    Wszystkie szminki są z Avonu (seria "Idealny Pocałunek"):
    1. Natural Glow
    2. Naughty And Nude
    3. Coral Connection
    4. Pink Prance
    5. Pink Wink
    6. Pucker Up Pink
    7. Fushia Fever- inna seria
    8. Plum Intrigue
    9. Coy Copper

    Niestety mój aparat nie potrafił ogarnąć koloru Coy Copper i wyszedł trochę taki, jakbym nierówno pomalowała usta :P Wybaczcie...

    Przy okazji chciałam Wam, Drogie Kobitki, życzyć spełnienia marzeń. Mam nadzieję, że dzisiaj się nie nudzicie :)

    Pozostałe szminkowe posty (klikamy w zdjęcia):


    Który kolor przypadł Wam najbardziej do gustu?