Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Thursday, 30 August 2012

Niespodziewana, pachnąca paczka i przypominajka o konkursie

Wiecie, co pachnie pomarańczą, grapefruitem, galaretką i delicjami w jednym?! Moja przesyłka od Bielendy, a konkretnie cukrowy peeling do ciała Antycellulit. Co prawda z cellulitem, pomarańczową skórką niewiele mam wspólnego, ale warto go wypróbować choćby dla samego zapachu, który PO-WA-LA! 



A teraz przypominajka o konkursie. Myślę, że wiele z nas ma problem z doborem garderoby. Sama zwykle stoję przed szafą n-ty raz krzycząc, że nie mam się w co ubrać. Nagrodą w konkursie jest 
indywidualnie dostosowany do Twoich potrzeb poradnik pdf, w którym poznasz swoją bliźniaczą gwiazdę (np. telewizyjną) oraz otrzymasz propozycję 10 stylizacji idealnych dla Ciebie. Swój poradnik będziesz mogła nawet zabrać na zakupy, dzięki czemu dobierzesz ubrania idealne do twojej sylwetki. To niemal to samo, co porada stylistki. KLIK

Wednesday, 29 August 2012

Szybki konkurs z Creative Relations



Wspólnie z Creative Relations organizujemy szybki konkurs.

Czy znasz swoją bliźniaczo podobną pod względem kształtów ciała gwiazdę?
Pewnie nie każda z nas zdaje sobie sprawę, że gdzieś na świecie istnieje gwiazda (aktorka, piosenkarka...) o niemal identycznych kształtach a o fantastycznym looku, dzięki temu, że potrafi zakryć mankamenty swojej urody a uwydatnić walory. I Ty też tak możesz robić....!
 
Nagroda

Od tego zaczynam, bo zazwyczaj nagroda najbardziej kusi.  
Jest nią indywidualnie dostosowany do Twoich potrzeb poradnik pdf, w którym poznasz swoją bliźniaczą gwiazdę oraz otrzymasz propozycję stylizacji idealnych dla Ciebie.
 
W oparciu o Twoje wymiary CR ustali typ Twojej sylwetki i znajdzie bliźniaczą gwiazdę o identycznych proporcjach. Następnie otrzymasz 10 stylizacji bliźniaczych gwiazd z wyjaśnieniem, dlaczego będą się one idealnie sprawdzać dla Ciebie, Twoich kształtów i Twojego typu urody. 

Wszystkie niezbędne informacje dostaniesz w formacie pdf. Tak przygotowany przewodnik będziesz mogła wydrukować, albo wrzucić na iPhona i korzystać podczas zakupów! Wszystkie szczegóły dostępne są pod tym adresem <klik> . Taki poradnik możesz nabyć poza konkursem w cenie 100 zł.

Co należy zrobić?

1. Dodaj bloga do obserwowanych (za pośrednictwem konta Google)
2. Polub Fun Page Distinguish Yourself 
3. Polub Fun Page Creative Relations
4. Odpowiedz, dlaczego to właśnie Ty powinnaś wygrać...
By wziąć udział w konkursie nie musisz posiadać bloga/ strony internetowej.

W komentarzu do tego posta napisz:
Lubię na Facebooku jako:
Obserwuję jako: 
Adres mailowy: 
Odpowiedź: 
 
Do kiedy?
Konkurs trwa od 29.08 do 07.09.2012 (włącznie). Po tym czasie w ciągu 2 dni wybiorę najciekawszą wypowiedź i wyłonię zwyciężczynię. Wyniki opublikuję na blogu.

Monday, 27 August 2012

Moje pierwsze gradient nails

Miałam ambicje, żeby wziąć udział w konkursie u Bottle of happiness, ale na chęciach się skończyło. Owszem, zrobiłam paznokcie, ale jakoś nie potrafię ich sfotografować i nadać wyrazu. 

Pomyślałam, że zanim je zmyję, wystawię je na światło blogowe, bo nie zapowiada się, żebym wyszła w nich na powietrze. Okazało się, że choć czuję się całkiem nieźle, to jestem chora. Dostałam antybiotyk i reprymendę od pani doktor, że przyszłam tak późno (w sumie, to narzekam już na gardło i zatoki od trzech tygodni :P).

Na zdjęciach praktycznie nie widać, że do tego mani użyłam trzech kolorów, by osiągnąć efekt gradientu (nie mylić z ombre!). Przejście z mlecznego koloru poprzez róż do niebieskiego jest tutaj praktycznie niewidoczne, ale uwierzcie mi, że na paznokciach są trzy kolorki :)


Lakiery, których użyłam:

baza i top: Killys- Wzmacniający żel z wapniem
Bell- French manicure, mleczny 012
Vipera Cosmetics, różowy 55
Golden Rose, niebieski 204 
Delia- Coral, brokatowy top 03
Essence- Circus confetti

Wybaczcie mi niedociągnięcia. Mam nadzieję, że nie zbłaźniłam aż tak bardzo się tym manicure i może chociaż jednej na sto z Was przypadnie do gustu ;) Zamykam oczy i przez palce spoglądam na Wasze krytyczne komentarze. Buziaki ^^

Sunday, 26 August 2012

Masło shea rafinowane- recenzja; Archipelag Piękna

Czy pogoda u Was jest równie dobijająca jak u mnie?
 
Miesiąc temu w ramach współpracy z Archipelagiem Piękna otrzymałam 50-gramowe pudełeczko wypełnione po brzegi rafinowanym masłem shea (zwanym też Karite). Przez ten czas mieliśmy okazję trochę się poznać i zaznajomić. Co z tego wynikło?
Co to jest masło Shea?
Masło Karite jest pozyskiwane z owoców drzewa shea, rosnącego na terenie Zachodniej Afryki na otwartych terenach sawanny. Ze względu na fakt, że drzewo shea owocuje dopiero po 30-40 latach, plantacje tych drzew są rzadko spotykane. Dzięki temu masło shea pochodzi przede wszystkim z dziko rosnących roślin. źródło: Archipelag Piękna
 
Właściwości i zastosowanie 

  • bogactwo witamin A, E, F chroni przed wolnymi rodnikami
  • zapobiega powstawaniu zmarszczek
  • nawilża suchą i i szorstką skórę
  • pomaga w leczeniu łuszczycy, egzemy i zapaleń skóry
  • pomaga zwalczać blizny i rozstępy
  • nawilża zniszczone, suche włosy i skórę głowy
  • zawiera naturalne filtry UV lecz o niskim współczynniku, ok 2-3
  • nie alergizuje

Moja opinia
Masło shea zdecydowanie podbiło moje serce ze względu na dawkę nawilżenia, jaką moja skóra otrzymała. Używałam go do nawilżenia całego ciała, a także twarzy i ust. Ze względu na przetłuszczanie- włosy akurat sobie odpuściłam.

Samo masło ma zbitą konsystencję, w chłodnym miejscu jest wręcz twarde, a to za sprawą metody tłoczenia na zimno, która powoduje, że olej jest mniej wrażliwy na podgrzewanie. Wg producenta, masło nie posiada zapachu, dla mnie jest on jednak wyczuwalny- lekko apteczny i kwaskowy, mimo to mi nie przeszkadza. 

Co do nawilżenia, tak jak wspomniałam, masło świetnie nawilża i natłuszcza skórę. Nie wchłania się jednak do końca, zostawiając tłusty film na ciele. Jeśli jest ciepło- nie ma z tym problemu (nogi ładnie się błyszczą, co akurat można uznać za atut), gorzej jeśli trzeba włożyć np. długie spodnie, wtedy ubrania mogą się trochę kleić do ciała. Uczucie nawilżenia i wygładzenia utrzymuje się naprawdę długo. Szczególnie chwalę sobie to masło, jako dodatek do domowego SPA w rękawiczkach. Tak ładnych dłoni nie miałam już od dłuższego czasu. Usta także ładnie się wygładziły a przede wszystkim nie są spierzchnięte i popękane. To samo dotyczy takich miejsc jak łokcie i kolana, z którymi zazwyczaj mam problem. Stosowałam także masło na miejsca podrażnione, obdrapane i zacięte- nic nie szczypało, zauważyłam za to lekkie złagodzenie obrzęków. Nie zwróciłam uwagi, czy rozstępy i cięta blizna na nodze (sprzed 13 lat- 6 szwów) uległy zmniejszeniu, ponieważ nie były to moje priorytety. Największym było nawilżenie i temu kosmetykowi się to akurat udało.

Masło jest wydajne, mimo częstego używania, z opakowania ubyło ok. 1/3 kosmetyku. Czy jest to zakup, na który skusiłabym się kolejny raz? Myślę, że tak. Jestem ciekawa, jak sprawdzi się zimą, kiedy temperatura nieźle daje w kość. Wtedy moja skóra potrzebuje wzmocnionej ochrony i myślę, że to masło sprostałoby temu zadaniu :)  


Aby otrzymać masło Karite, wypełniłam taką ankietę, dzięki której Archipelag Piękna dostosował kosmetyk do moich potrzeb.
Masło Shea możecie otrzymać za pośrednictwem sklepu internetowego Archipelag Piękna.





Dziękuję Firmie Archipelag Piękna za możliwość przetestowania Rafinowanego Masła Shea.

Saturday, 25 August 2012

Co nowego w mojej kosmetyczce...?

Mnie wpuścić do drogerii, to tak jak machać pieskowi pachnącą kiełbaską... . Oczywiście nie obeszłam się samym zapachem i nakupowałam troszkę kosmetyków. A wszystko przez to, że szukałam prezentu urodzinowego dla siostry mojego M. :)


Nie mogłam przejść obojętnie obok lakierów GR. Kolory miętowy i morelowy mają lekko perłowe wykończenie. Choć nie są dla mnie, z pewnością niebawem dołączą do mojej kolekcji, bo długo bez nich nie wytrzymam :)

picasion.com


Długo się zbierałam do tego zakupu, nie potrafiłam zdecydować, czy kupić biały ołówek do podkreślenia linii wodnej oka, czy właśnie srebrną kredkę..., ale to kwestia czasu, kiedy kupię i biały ołówek.

Moje zachwyty firmą KillyS (podobnie jak GR) trwają już jakiś czas i mogłyście przeczytać o tym <tutaj>, kiedy polecałam Wam wzmacniający żel do paznokci z wapniem. Ten Preparat to dodatek do prezentu dla siostry M., żeby nie straciła paznokci, kiedy będzie tak malować naprzemiennie czterema kolorami GR. Dobrze się sprawdzi, jako baza pod kolorowy lakier.

A tutaj coś dla mnie- krem BB, o którym tak ostatnio głośno. Uznałam, że to dobra alternatywa dla zwykłego, zapychającego pory podkładu. Jestem ciekawa, jak się sprawdzi i czy te wszystkie pieśni pochwalne nie są na wyrost. Ten z Garniera szarpnął mój portfel na całe 15zł. 

Thursday, 23 August 2012

Co znalazłam w torebce z Yoskine?


Wydaje mi się, że na tę paczkę czekałam całą wieczność,  a okazuje się, że zaledwie 14 dni ;) Jakiś czas temu brałam udział w konkursie u Agata ma nosa"Wierna swoim ideałom" i wygrałam jeden z 4 zestawów kosmetyków firmy Yoskine. Co ciekawe, zestaw składał się z trzech kosmetyków wybranych indywidualnie przez zwyciężczynie- bez obaw, że trafimy na jakieś niedostosowane do naszych potrzeb. Niestety, firma Yoskine nie przewidziała, że konkurs wygra 18-latka i musiałam wybrać kremy 40+ dla mamy ;) Mimo to jestem baaaaaaardzo zadowolona. Dziękuję Agacie za docenienie mojej wypowiedzi- dzięki Tobie moja mama będzie mogła pozwolić sobie na odrobinę luksusu w naszych czterech ścianach :) A teraz do rzeczy....





W zestawie znalazły się również próbki (oczywiście nie dla mnie ;)) i gazetka. Osobiście wolę jej nie czytać, bo wstęp zaczyna się mniej więcej tak: "Czy wiesz, że skóra starzeje się od drugiego dnia życia...". Dziękuję bardzo za takie informacje, lepiej nie wiedzieć ;P

Wednesday, 22 August 2012

Macie ShinyBox i GlossyBox ?

Tyle już słyszę o tych pudełkach GlossyBox i ShinyBox, że większej reklamy szeptanej im nie potrzeba. Blogi rozpisują się o nich na lewo i prawo. Wiadomo, GlossyBox kosztuje i dlatego trochę mniej mnie kusi od SB, aczkolwiek w tym pierwszym są lepsze kosmetyki. Tak szczerze mówiąc marzę po cichu i o jednym i o drugim. 
GlossyBox  wprowadził fajną ofertę dla osób, które cały czas zaopatrują się w ich pudełka. Mówiąc szczerze można całkiem sporo zaoszczędzić, bo w pakiecie 6 pudełek można otrzymać jedno gratis. 
ShinyBox nie wymaga od swoich klientek płatności, a zwykłego mailowego polecenia, dzięki któremu SB pozyskuje potencjalne klientki a my otrzymujemy gwiazdki tzw. shinystars. Wydawałoby się proste. Obliczyłam, że średnio mogę skorzystać ze swoich i nieswoich 7 kont mailowych, ale by 5 gwiazdek wskoczyło za każdym razem, te 7 kont mailowych również musi polecić kolejne klientki.
Powoli tracę nadzieję, że uda mi się pozyskać te 100 gwiazdek, by zdobyć darmowy ShinyBox- zbieram już chyba od dwóch miesięcy. Być może skuszę się na GlossyBox'a.

Dostajecie pudełka ShinyBox i GlossyBox co miesiąc? Jestem ciekawa, jak zdobywacie shinystars... ;)

Jeżeli chcecie mi pomóc w zebraniu gwiazdek i jednocześnie same chcecie dostać darmowe pudełko ShinyBox, zarejestrujcie się na stronie SB z tego linka http://shinybox.pl/?ref=8f9958c

Tuesday, 21 August 2012

Pierwsze kosmetyki na rozdanie

Powoli zbieram się do drugiego rozdania na moim blogu, a pierwszego- kosmetycznego. Zaczęłam już kupować pierwsze kosmetyki, które chciałam Wam dziś pokazać. Niektóre są jeszcze w drodze, czekam również na odpowiedź w tej sprawie od dwóch firm kosmetycznych (m.in. od Bielendy). Chciałabym, żeby były zróżnicowane... i do twarzy, i do ciała, a także coś z kolorówki, lakierów do paznokci i do pielęgnacji włosów. Mam nadzieję, że nie pogardzicie :) Poniżej zdjęcia tego, co na razie udało mi się zdobyć. Cały czas zamierzam powiększać pulę i na bieżąco będę Was informować. O rozdaniu napiszę zarówno na blogu, jak i na Fb. Nie jestem w stanie w tej chwili przewidzieć daty, dlatego zachęcam do polubienia strony na Fb i obserwowania bloga.



Kosmetyki z jakich firm mają się jeszcze znaleźć w puli rozdaniowej? ;)

Sunday, 19 August 2012

Akcja: Miesiąc walki z wągrami i zaskórnikami, czyli domowa kuracja

Aaaaa! Czasami chce mi się krzyczeć, kiedy robię sobie zdjęcia twarzy, a tu takie okropne czarne kropy na moim nosie. Znasz to uczucie? Zmotywowałam się i postanowiłam coś z tym zrobić, na początku domowym sposobem, który nie szarpie portfela.


Co to są wągry i zaskórniki ?
Są to czopy ropno-łojowe, które powstają w strefie T, czyli na czole, nosie i brodzie, gdzie nadmiernie gromadzi się sebum. Są ciemne (pod wpływem utlenienia), dlatego tak bardzo szpecą w kontraście z jasną cerą.

Na czym polega kuracja ?
Kuracja polega na codziennej pielęgnacji cery ze szczególnym uwzględnieniem strefy T.

Jednym, w tym przypadku- najważniejszym ze sposobów walki z wągrami i zaskórnikami jest mieszanka nafty kosmetycznej z olejkiem pichtowym (inaczej: jodłowym).    
Właściwości nafty kosmetycznej i olejku pichtowego

Nafta kosmetyczna ma wartości odżywcze dzięki witaminom A i E. Jest lekko tłustawa, ale ma właściwości nawilżające. Ma dosyć neutralny zapach. Zamiast nafty można użyć też petroleum, który nie wykazuje właściwości nawilżających.
Olejek jodłowy ma właściwości antyseptyczne, przeciwgrzybiczne i przeciwbakteryjne, działa tez relaksująco. Ma typowy leśny zapach, który osobiście kojarzy mi się z mango.


Jak wykonać mieszankę ?
Mieszamy 4 części nafty kosmetycznej z 1 częścią olejku pichtowego (np. 16 kropli nafty z 4 kroplami olejku ; 4 ml nafty na 1 ml olejku). Miksturę nalewamy na wacik i przecieramy kłopotliwe miejsca strefy T raz dziennie (robimy to na oczyszczonej skórze), jednak należy uważać, by nie podrażnić skóry. 
Za pierwszym razem polecam zrobić to wyjątkowo ostrożnie, by przekonać się, czy nie dostaniecie podrażnienia. Ponieważ zapach mieszanki jest dosyć charakterystyczny, najlepiej cały zabieg przeprowadzać wieczorem. Przetarte miejsca mogą lekko piec, ja np. miałam dziwne wrażenie, że paruję ;).  Wacik za każdym razem może być trochę brudny. Nie jestem pewna, czy miksturę można przechowywać długo razem, dlatego robię to za każdym razem na bieżąco wylewając odpowiednią ilość od razu na wacik.
 
Jak długo należy korzystać z kuracji i jakie są efekty ?
Ponieważ dopiero zaczynam, nie wiem, jak szybko mieszanka zadziała. Alina pisze, że widoczne efekty są już po miesiącu. Po tym czasie skóra w strefie T będzie gładka, pozbawiona wągrów i zaskórników. Już po pierwszym przetarciu, czuć, że skóra jest wyraźnie gładsza.

Co oprócz tego ?
- peelingi strefy T (raz/ dwa razy w tygodniu)
- parówka np. ziołowa z garści rumianku (maksymalnie raz w tygodniu)

O efektach będę Was informować na bieżąco. Oczywiście, każda z Was może taką miksturę wykonać w domu i przyłączyć się do akcji. Oprócz mnie, kurację będzie stosować mój chłopak, który ma podobny problem do mojego. Mam nadzieję, że Alina ma rację i, że na efekty warto będzie czekać ;)) Buziaki ;*

Saturday, 18 August 2012

Golden Rose Rich Color 12- czyli kolor Barbie

Skusiłam się na niego ze względu na to, że pochodzi z nowej serii "Rich Color" a kolor pasował mi do sukienki. Niestety, trochę się zawiodłam. Dziś pokażę Wam zdjęcia paznokci bez białej bazy, gdzie końcówki strasznie (!) prześwitują. Być może kiedy kupię biały lakier, bez skrupułów powrócę do tego koloru w stylu Barbie. Na dzień dzisiejszy jestem średnio zadowolona, toteż nie pokryłam GR żadną bazą. 

 

Jedną z największych zalet (wg producenta) jest pędzelek- bardzo gruby zresztą. Jeżeli mam porównać aplikację lakieru tym pędzelkiem a tym, do którego przyzwyczaiłam się malując "starą" serią, to zdecydowanie wybieram ten drugi. Grubszy pędzelek utrudnił mi aplikację w kącikach paznokcia, choć muszę przyznać, że wystarczyły dwa pociągnięcia, by na paznokciu znalazł się kolor (mimo to końcówki nie były domalowane). Oczywiście nie przeczę, że niedociągnięcia mogą wynikać także z mojej "amatorszyzny". Zastanawiam się, czy nierówne wykończenie pędzelka świadczy o nieprecyzyjnym obcięciu go, czy też o zamierzonym zabiegu ze strony GR.... .

Można zauważyć nierówność przy wykończeniu pędzelka po lewej stronie. Celowy zabieg, czy przypadek?

Thursday, 16 August 2012

Wyniki rozdania!

Zgodnie z obietnicą zamieszczoną na Facebooku, zamieszczam wyniki rozdania :) Bransoletki wędrują do......

 Rozdanie na blogu

- Bransoletka nr 1:
Beata B. http://foto-beata.blogspot.com/

- Bransoletka nr 2:
Adrianna S. http://ja-czyli-ada.blogspot.com/

- Bransoletka nr 3:
Anita M. http://odysejamodowa.blogspot.com/


 Rozdanie na Facebooku

- Bransoletka nr 4:
Monika Walter


Kilka ogłoszeń:
1. W rozdaniu na blogu wzięło udział 15 osób, więc były spore szanse na wygraną. Pod notką konkursową na Fb znajduje się 95 komentarzy (nie wszystkie jednak zostały wzięte pod uwagę ze względu na warunki konkursowe).
2. Osoby nie zostały zatem wylosowane a wybrane przeze mnie, ponieważ spośród tylu osób cięzko wylosować trzy, które wybrały sobie trzy różne bransoletki
3. Nie wybrałam też osób, które brały aktywniejszy udział w życiu bloga, bo też takich nie było :)
4. Z osobami, które wygrały skontaktuję się mailowo, proszę jednak p. Monikę Walter o bezpośredniego maila do mnie: karinakotulska@op.pl, ponieważ nie mam Pani danych
5. Nagrody wyślę w ciągu najbliższych dni roboczych (maksymalnie we wtorek) pod warunkiem otrzymania adresów do wysyłki. Brak któregokolwiek adresu nie opóźni pozostałych wysyłek.
6. Jeżeli nie otrzymam adresu wysyłki do 30 sierpnia, nagroda zostanie anulowana i wyłonię kolejną zwyciężczynię.

Niebawem planuję zorganizować kolejne rozdanie, tym razem kosmetyczne, czyli typowo związane z moim blogiem. Wszystkim zwyciężczyniom gratuluję i życzę miłego noszenia :)

Tuesday, 14 August 2012

Laminowanie włosów- dzień później

Wczoraj pisałam Wam o swoich spostrzeżeniach po pierwszym laminowaniu włosów. Byłam zachwycona wyglądem, połyskiem i miękkością włosów. Dla porównania zrobiłam dzisiaj kilka fotek włosów. Wydaje mi się, że straciły trochę na lekkości i połysku, jednak nadal jestem bardzo zadowolona i już planuję kolejne laminowanie włosów. Ta metoda wydaje mi się świetną alternatywą dla wszelkich tłustych nabłyszczaczy do włosów, które obciążają ich strukturę i w dodatku nieładnie pachną. Zdjęcia są trochę kiepskiej jakości i z lekka nie uchwyciły blasku włosów, na którym tak bardzo mi zależało.

Tak jest dzisiaj

A tak było wczoraj, kilka godzin po laminowaniu

Monday, 13 August 2012

Laminowanie włosów- co daje i jaki jest tego efekt?

Laminowanie włosów? Jeszcze miesiąc temu nie wiedziałam, co to znaczy...
Pewnie się Wam wydaje, że ten temat pojawia się na każdym blogu jak mantra. Ale stwierdziłam, że wszystkie bloggerki laminują, laminuję i ja. Zrobiłam to z czystej ciekawości. Anwen pisała o wielu korzyściach związanych z laminowaniem. Receptura jest tania i bardzo prosta.




Efekt możecie ocenić same. Zaraz po wysuszeniu byłam bardzo zadowolona. Włosy faktycznie były sypkie, bardzo błyszczące i miłe w dotyku. Od czasu laminowania upłynęło 7 godzin, jednak na moich włosach nie zrobiło to różnicy, nadal są w tak idealnym stanie. Anwen miała rację- warto. 

Na czym polega laminowanie?

Do gorącej wody (mniej więcej 1/3 szklanki) dodajemy łyżkę żelatyny i całość mieszamy aż do całkowitego rozpuszczenia. Następnie dodajemy łyżeczkę/ pół łyżki gęstej odżywki do włosów (mnie akurat wpadła w ręce nabłyszczająca Elseve). Myjemy dokładnie włosy, jednak ja pokusiłam się o spłukanie ich ciepłą wodą, z myślą, że łuski dodatkowo się otworzą (być może zostanę skrytykowana przez rzeszę włosomaniaczek- przepraszam :)). Na koniec wylewamy naszą miksturę, nie spłukujemy a zawijamy włosy w ręcznik- najlepiej ciepły, by uzyskać jeszcze lepszy efekt. I tak wytrzymujemy ok. 45 minut. Włosy spłukujemy chłodną wodą, by domknąć łuski... A na koniec cieszymy się efektem.


Jakie są Wasze doświadczenia związane z laminowaniem włosów?

Saturday, 11 August 2012

Godne polecenia: Wzmacniający żel do paznokci z Wapniem; KillyS

Przyznam, że kiedyś nie przywiązywałam większej wagi do odżywek i baz do paznokci. Niedawno kupiłam ten: Wzmacniający Żel z Wapniem od KillyS. Przeczytajcie, co daje i co o nim sądzę...


Co mówi producent?
"Hipoalergiczny żel z wapniem wyrównuje płytkę paznokciową. Pozostawia na paznokciu warstwę wygładzającą nawet bardzo głębokie bruzdy. Zwiększa odporność na urazy mechaniczne wrażliwych i miękkich paznokci. Zachowuje naturalne nawilżenie paznokci."

Skład w przybliżeniu:
Prowitamina B5 (substancja nawilżająca, zmiękcza skórki; wzmacnia i utwardza paznokcie, zapobiegając ich łamliwości; łagodzi podrażnienia; naturalny filtr przeciwsłoneczny; wzmacnia działanie innych środków nawilżających) i sole wapnia (pierwiastek budulcowy, wzmacnia i regeneruje paznokcie).  
Nie zawiera formaldehydu, toluenu, kamfory i DBP.

Sposób użycia:
1 warstwa- baza
2 warstwy- lakier bezbarwny
 
Zalety:
Przede wszystkim gruby pędzelek, dzięki któremu można pokryć płytkę jednym, maksymalnie dwoma pociągnięciami. Szybko schnie (po pomalowaniu obu łapek, można od razu malować je na kolor).



Moja opinia:
Jest to najlepsza odżywka do paznokci, jaką kiedykolwiek miałam. Bardzo łatwa aplikacja, dzięki świetnie wyprofilowanemu pędzelkowi. Producent trochę przesadził, pisząc o żelowej konsystencji. Jest to zwykły lakier do paznokci. Używam go zarówno jako bazy, jak i jako zwykłego lakieru do paznokci po pomalowaniu ich na kolor. Nie jestem przekonana co do tego, że wygładza płytkę paznokcia a co dopiero głębokie bruzdy, ponieważ moje akurat mają gładką powierzchnię. Jeżeli chodzi o wzmocnienie, to faktycznie- zgadza się :) Moje paznokcie od czasu aplikowania odżywki przestały się rozdwajać i wydaje mi się, że stały się mocniejsze, mniej podatne na uszkodzenia. Także lakier dłużej trzyma się na paznokciach. Czytając fora internetowe spotkałam się również z pozytywnymi opiniami. Jedyny mankament, na który skarżyły się niektóre panie, to trupi kolor paznokci. Mnie on zupełnie nie przeszkadza. Ba, nawet go nie zauważyłam, ponieważ zawsze maluję paznokcie na kolor.


Komu polecam?
Wszystkim, nawet tym paniom, które nie narzekają na kruche i łamliwe paznokcie.

Do tej pory oprócz rękawiczek do pielęgnacji dłoni i żelu z wapniem, nie miałam innych produktów tej firmy, ponieważ za wiele o niej nie słyszałam. Myślę, że w ciągu najbliższych miesięcy się to zmieni. Mam nadzieję, że wszystkie kosmetyki tej firmy są tak skuteczne. 
                                                                                                                                                                                                     
Słyszałyście o firmie KillyS? Używałyście/ używacie ich kosmetyków do pielęgnacji paznokci? Jestem ciekawa, czy tylko ja jestem taka niedoinformowana... A może zawiodłyście się na którymś z produktów? Czekam na Wasze opinie i komentarze


Thursday, 9 August 2012

Gosh: Wydłużająca maskara/ recenzja

Dostałam go pod choinkę i tak naprawdę nie przypuszczałam, że zostanie moim ulubionym tuszem do rzęs. Może nie jest jakiś "och, ach", ale spełnia moje wszelkie wymagania.


Ma fajną, standardową szczoteczkę, która (na moje szczęście) nie jest silikonowa. Pierwsza warstwa daje naprawdę naturalny efekt: rzęsy są delikatnie wydłużone i lekko pogrubione. Efekt po dwóch warstwach możecie zobaczyć poniżej na zdjęciach. 


Nie wymagam od tego tuszu pogrubienia, więc w moim przypadku świetnie się sprawdza. Kompletnie się nie kruszy i nie rozmazuje mimo tego, że nie jest wodoodporny. Można spokojnie "przechodzić" w nim cały dzień. Jednakże muszę przyznać, że po długim czasie użytkowania (a jest to dobre 8 miesięcy) tusz zmienił konsystencję na gęstszą, co spowodowało gorszą aplikację i pojawiły się grudki. Wg producenta tusz powinien być opróżniony w ciągu 6 miesięcy i do tego czasu konsystencja oraz użytkowanie nie sprawiało mi żadnych problemów. Zmywanie nie sprawia większych problemów pod warunkiem, że mamy płyn do demakijażu. Jedyną wadą, która mi się znacząco rzuciła w oczy, to fakt, że tusz nie posiada rowków do odsączenia jego nadmiaru ze szczoteczki. Jeżeli nie będziemy przecierać miejsca osadzania się nadmiaru tuszu, to w pewnym momencie nie domkniemy maskary. 




Może to dziwne, że po wymienieniu tylu wad, ten tusz do rzęs zasłużył na miano mojego ulubionego. Fakt, to nie była miłość od pierwszego wejrzenia. Trochę czasu upłynęło zanim przestawiłam się z ciężkich, pogrubiających maskar na tę lekko wydłużającą i podkreślającą. Na temat cen tej maskary przeczytałam w Internecie wiele. Koszta sięgają od 7 (!) do 30 zł. Teraz czekam tylko na promocję w drogerii, żeby kupić ten tusz ponownie :)


Przypominam o rozdaniu <tutaj>

!!! Pilnie poszukuję bloggerek z woj. świętokrzyskiego w celu zorganizowania wspólnego spotkania !!!

Wednesday, 8 August 2012

Golden Rose nr 204


Wczoraj nabrałam ochoty na ten kolor, więc dziś z samego rana wybrałam się do drogerii. Dwie warstwy dają intensywny kolor, choć daje się zauważyć prześwitujące końcówki. Efekt końcowy przypomina mi jeans. Na zdjęciach jedna i dwie warstwy pokryte topem. Obojętnie, ile wytrzyma ten lakier- już go uwielbiam ;)

Nie da się ukryć, że dzięki Ewalucji pokochałam lakiery GR. W swoich zbiorach mam dopiero trzy tej marki, ale ostatnio nie kupuję lakierów zbyt często, a gdy mi się to zdarzy, to zawsze jest nim GR.

Monday, 6 August 2012

Powrót z wakacji + kolejna współpraca

Tydzień spędzony w Bieszczadach nastawił mnie pozytywnie do życia. Wróciłam z nowymi pomysłami oraz kolejną współpracą- z firmą kosmetyczną Bielenda. Dziś taki luźniejszy, zdjęciowy post oddający klimat Bieszczad. Przypominam o rozdaniu <tutaj>. Enjoy :)