Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Wednesday, 11 July 2012

Kosmetyki na wakacjach, czyli co (nie) sprawdza się latem

Wraz z powrotem z wakacji, pojawiły się pomysły na kolejne posty, m.in. na ten, o którym sama chciałabym gdzieś poczytać, czyli o kosmetykach, które warto lub nie warto wziąć na wakacje.

Wodoodporny balsam do opalania Eveline Cosmetics SPF 30


Wady: Mówiąc szczerze- nie zachwycił mnie ze względu na zapach i kolor- już tłumaczę, dlaczego. Zapach balsamu niestety nie leży w moim guście. Być może dlatego, że jest dosyć intensywny i nieco wpada w zapach serka Danio. Zapach ten towarzyszył mi w sumie cały dzień, w dodatku w miarę pocenia- czułam go jeszcze bardziej i jeszcze bardziej mnie irytował. Nakładając balsam, należy się spodziewać, że ubrudzimy sobie ciuchy, więc nie radzę zakładać ciemnych rzeczy, ponieważ plamy, wszelkie "draśnięcia" kremem są widoczne głównie dlatego, że konsystencja kremu jest tłustawa a sam krem- również przypomina kolor serka Danio (wybaczcie mi to porównanie;)). Sam balsam również nie wchłania się całkowicie w skórę i zostają białe smugi. Jest to widoczne zwłaszcza na opalonej skórze, czyli takiej jak moja.


Zalety: Nie mogę jednak zapomnieć o zaletach i funkcji, jaką pełni ten balsam. Będąc nad jeziorem, wchodząc i wychodząc z wody, miałam wrażenie, że krem nie zmywa się, czyli faktycznie zgodzę się, że jest wodoodporny (choć widać było, że kiedy stałam w wodzie wokół mnie rozchodziła się jasna smuga). Co do SPF, filtr 30 sprawdził się na mojej skórze. Nie była ona zaczerwieniona, przesuszona, nie schodziła, opaliła się na brązowo, więc byłam zadowolona. Miałam jednak problem ze zmyciem pod prysznicem tego kremu, ponieważ mimo użycia żelu, po moim ciele wciąż płynęły jasne strużki z balsamu. To jednak wg mnie jest dużą zaletą. Ostatecznie z pomocą przyszła mi gąbka Loofah.
Podsumowując: Następnym razem poszukam czegoś, co nie zostawia śladu na ubraniach i nie pachnie tak intensywnie.

Szampon, czy suchy szampon?

Same zalety: Oczywiście, nie twierdzę, że można używać tylko i wyłącznie suchego szamponu zapominając o wodzie i zwykłym szamponie. O suchym pisałam <tutaj> i już wiecie, że jestem nim zachwycona. Idealnie sprawdza się w plenerze, gdy np. mocząc się w jeziorze kilka razy dziennie, włosy nie są idealne a jest za wcześnie na kolejne mycie. Natomiast szampon z Avonu również mnie nie zawiódł. Mimo tego, że nie jest do włosów przetłuszczających się (a moje do takich należą), to doskonale sobie z nimi radzi i spokojnie wytrzymują dwa dni bez mycia.
Podsumowując: Obu kosmetyków nie odstawię w kąt ;)

Antyperspirant Nivea Invisible

Niestety trochę wad posiada: A to dlatego, że nie sprawdził się pod względem ochrony przed potem. Zdaję sobie sprawę, że ostatnio pogoda płata nam figla, ale moja skóra nie należy również do zbytnio problematycznych i wymagających. Z racji tego, niestety muszę to powiedzieć, ale zdarzało mi się czuć, że coś jest nie tak.
Zalety: Faktycznie, nie brudzi ubrań, ani tych białych, ani czarnych.
Podsumowując: Być może jestem zbyt wymagająca o tej porze roku, ale kupując antyperspirant liczę na skuteczność. Ten niestety latem się nie sprawdził, jednakże używałam go także, kiedy temperatury były niższe i wtedy wszystko było OK.

Mgiełka zamiast perfum


Zdecydowanie tak. O mgiełce do ciała pisałam <tutaj> . 
Nic dodać, nic ująć. Uwielbiam zapach arbuza, choć nie wszystkim on leży. Przypadł mi do gustu głównie dlatego, że zawsze używałam kwiatowych zapachów a mgiełka jest fajną odmianą na lato. Dzięki temu, że owocowe zapachy towarzyszą mi zawsze wiosną i latem, to za każdym razem chętnie do nich wracam, bo zwyczajnie- tęsknię ;). Jesienią zaś powrócę stęskniona do cięższych perfum.

Perełki brązujące Avon

Mam śniadą karnację, więc pomyślałam, że perełki będą dla mnie idealne. W różu czułabym się po prostu źle. Kiedy pierwszy raz je "zaaplikowałam" pomyślałam- tragedia, za ciemne. A jeżeli są dla mnie za ciemne, to dla kogo są one dobre? Potem nauczyłam się ich dozować w umiarkowanych ilościach. 
Zalety: Podoba mi się, że są delikatne a kolory świetnie się komponują z cerą zostawiając połyskującą poświatę. Oczywiście nie musimy używać ich tylko do podkreślania kości policzkowych.
Wad jak na razie nie zauważyłam
Podsumowując: Nikt nie powiedział, że perełki brązujące są tylko na lato. Jako posiadaczka ciemnej karnacji, myślę, że będę ich używać przez cały rok. U niektórych osób, np. zimą/ wczesną wiosną, kiedy kolor skóry powraca do "bieli", perełki te mogą wydawać się być za ciemne. Na szczęście mnie nie dotyczy ;)

Mini kosmetyki, czyli próbki Johnsons baby


Zalety: Wypróbowane i przetestowane wzdłuż i wszerz. Nie mogę powiedzieć o nich złego słowa, ponieważ moja skóra w porównaniu do delikatnej skóry niemowlęcej jest wręcz toporna. Nic więc dziwnego, że nie miałam żadnych reakcji uczuleniowych, podrażnień. Krem pielęgnujący świetnie nawilża. Ze względu na małą tubkę używam go jedynie na twarz. Mleczko pielęgnujące może nie było tak rewelacyjne, aczkolwiek jeśli ktoś oczekuje optymalnego nawilżenia, to czemu nie. Płyn do mycia ciała i włosów ma cudowny, olejkowy zapach, który kojarzy mi się z dzieciństwem. Wszystkie kosmetyki o dziwo wydawały mi się bardzo wydajne. Płyn do mycia ciała zużyłam najszybciej, ponieważ najczęściej go używałam. Krem pielęgnujący do twarzy mam do dziś, gdyż nie korzystam z niego regularnie, zaś mleczko pielęgnujące jest już na granicy zużycia. Najbardziej jestem zadowolona z działania kremu pielęgnującego. Malutkie opakowania z mleczka i płynu do ciała będą idealne, jako pojemniczki na kolejne wakacyjne wyjazdy. 

Delikatny krem nawilżający na noc do skóry wrażliwej Avon

Czy ja już wspominałam, że moja skóra na twarzy ma skłonność do podrażnień, wszelkich trądzików i innych cudów?!  Moja mama używała innego kremu z Avonu z tej samej serii i chwaliła go sobie. Ja postawiłam na delikatny krem na noc. Nie chciałam od razu radykalnej zmiany, czyli przejścia z cery suchej na tłustą. Powoli udaje mi się stabilizować moją skórę. Wpływ mają też na to upały, przez które na twarzy zamiast suchych płatów, mam kropelki potu. Krem z Avonu ma dziwny zapach. To na pewno ta portulakia kwiatowa i zielona herbata :P. Podobno ma być bezzapachowy, a dla mnie "pachnie" tranem. Nieważne. Jak na razie- chwalę go sobie, choć na początku nie był rewelacyjny. Nawilża, a dla mnie fakt ten jest najważniejszy. Nawiązując jeszcze do koloru kremu- jest ciekawy... wyglądem przypomina połyskującą na różne kolory rybią łuskę i to też potęguje wrażenie tranu i ryby :)

Jakie kosmetyki sprawdzają się Wam latem?

7 comments:

  1. nie lubię Johnsons baby bardzo kiepskie

    ReplyDelete
  2. moim zdaniem ten szampon z Avonu też jest kiepski;/

    ReplyDelete
    Replies
    1. @Olalaa, mnie akurat ten szampon przypasował, ale faktycznie to nie znaczy, że dla każdego będzie on idealny

      Delete
  3. lubię mgiełki do ciała z avon, chociaż jak się z bliska psiknie to widać, że mocno nafaszerowane alkoholem, ale za to są fajnie lekkie.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zgadzam się, czasami można się nieźle zaciągnąć tym alkoholem :P

      Delete
  4. Jakoś nie umiem się przekonać aby spróbować suchego szamponu, ale skoro polecasz i jesteś nim zachwycona to może jednak go kupię. Szczególnie sprawdziłby mi się na festiwalu, bo czasem jest tam kiepsko z prysznicami.
    A mgiełki do ciała uwielbiaaam!

    Pozdrawiam :)

    ReplyDelete
  5. o matko, jak pięknie jesteś opalona!
    co do kremów z Avonu to sama mam serię do cery mieszanej i też jestem w miarę zadowolona :)

    pozwolę sobie dodać :)

    ReplyDelete

Spodobał Ci się post? Skomentuj...

Za wszystkie komentarze bardzo dziękuję :)