Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Saturday, 30 June 2012

Pumeks ze skały wulkanicznej- recenzja



To mój ostatni post tuż przed wyjazdem. Następny pojawi się po 9.07.2012r. . Mam nadzieję, że prócz kosmetyków, pojawią się także nienaganne zdjęcia z wakacji.
Jak wiecie, współpracuję z Firmą El Masri Group-Poland, dzięki której otrzymałam kosmetyki z naturalnych surowców.


Ostatnio pisałam Wam o wodzie różanej, która mnie zachwyciła, dla przypomnienia <tutaj>, oraz o gąbce- rękawicy Loofah <tutaj>, która z powodzeniem zastępuje peeling ze sklepu. Dziś skupiam się na stopach, ponieważ latem są one dla mnie priorytetem.

Mogę powiedzieć, że skłonność do problemów ze stopami odziedziczyłam po mamie i babci (ich stopy nawet w najwygodniejszych butach wyglądają jak po III wojnie światowej z powodu wszelkich obdrapań, odcisków, nagniotków itp.). Dzięki nim dziś płaczę z powodu wypełnionych płynem odcisków na stopach, których nabawiłam się w moich ulubionych koturnach. Mam nadzieję, że do jutra w cudowny sposób znikną.

Pumeks, o którym mowa powstał pod wpływem gwałtownych procesów wulkanicznych, które spowodowały, że lawa wydostająca się z wulkanu nie zdążyła się skrystalizować, a pod wpływem wysokiego ciśnienia pary- powstała piana (czyli po zastygnięciu- pumeks).

Pumeks ze skały wulkanicznej nie jest obcy ani mnie, ani mojej mamie. Do tej pory miałyśmy jeden, który ponoć służy mojej mamie od ponad 10lat. W porównaniu do tego od El Masri Group-Poland, jest już wytarty, co widać po duzo mniejszych porach. Teraz służy nam raczej do wykańczania pedicure, jako polerka. Pierwsza reakcja mojej mamy po użyciu pumeksu ze skały wulkanicznej- "rewelacja, dotknij!".


Zdecydowanie pumeks ze skały wulkanicznej jest lepszy dla pięt i wszelkich zrogowaceń niż zwykła tarka, ponieważ po użyciu pumeksu ze skały, skóra jest jednocześnie wygładzona, natomiast po użyciu tarki pięty tak gładkie nie są. Zatem pumeks zastępuje zarówno tarkę, jak i polerkę. Moje pięty, choć nie należą do najgorszych, wyglądają znacznie lepiej i są miększe mimo tego, że zabieg wykonałam wczoraj. Oczywiście najpierw wymoczyłam stopy, a potem złuszczyłam zrogowaciały naskórek. Na koniec można nałożyć krem nawilżający, by efekt był jeszcze lepszy.


Koszt pumeksu to niecałe 10zł. Do kupienia tutaj:

Friday, 29 June 2012

Recenzja: Essence- wysychacz do lakieru, Express Dry Spray


Szczerze mówiąc, na dziś przygotowałam sobie zupełnie inny temat- chciałam Wam opowiedzieć o kosmetykach z surowców naturalnych, czyli o pumeksie ze skały wulkanicznej. Zmieniłam plany, ponieważ pojutrze wybieram się na dziesięciodniowe wakacje i z racji tego pomalowałam paznokcie, a na koniec użyłam sprayu przyspieszającego wysychanie lakieru (od kupna- trzeci raz). Pod wpływem refleksji i pewnych wniosków, dziś piszę recenzję na temat Sprayu z Essence.

Byłam do niego nastawiona bardzo pozytywnie, ponieważ z tego typu "wysychaczami" miałam do czynienia. Do tej pory używałam czegoś takiego z firmy Joko Cosmetics i byłam z niego przeciętnie zadowolona, ponieważ nie podobał mi się sposób aplikacji- malowanie pędzelkiem tak jak w przypadku zwykłego lakieru. Sprayu z Essence użyłam 3 razy.
Producent obiecuje:
"...twoje paznokcie wyschną w chwilę."
Proponuję zdefiniować słowo "chwila". Niestety, w moim przypadku nie sprawdził się na całej linii. Użyłam go zgodnie z zaleceniami producenta, czyli po pomalowaniu paznokci na kolor, odczekałam te 30 sek. i w odległości mniej więcej 30cm rozpyliłam spray na lakier. Mam tendencję, że mimo użycia wysychacza, odczekuję dodatkowo 10 min na całkowite wyschnięcie lakieru. Miałam nadzieję, że tym razem będzie tak samo, ale myliłam się. Spray się kompletnie nie sprawdził- lakier nie wysechł, ponieważ już po delikatnym dotknięciu lakieru (w celu upewnienia się, czy wysechł), odbiły się linie papilarne.

Może jestem zbyt wymagająca, ale gdybym nie używała innego wysychacza do lakieru, powiedziałabym: a może tak powinno być; może tyle lakier schnie...
Ale mając porównanie: Essence- Joko, zdecydowanie Joko w formie lakieru do paznokci sprawdził się lepiej.  

---------
Używacie preparatów przyspieszających wysychanie lakieru?

Sunday, 24 June 2012

Woda różana, jako tonik do twarzy i ciała



Tak jak wspominałam kilka postów temu- czas skupić się na kosmetykach naturalnych, hipoalergicznych, idealnych do skóry podatnej na podrażnienia i wrażliwej. Taka jest właśnie woda różana, którą z powodzeniem stosuje się zarówno w kuchni jak i kosmetyce.

Od kilku dni używam wody różanej do twarzy. Dużo o niej czytałam, więc gdy nawiązywałam współpracę z firmą El Masri Group Poland, wspomniałam także, że taka woda mi się marzy, zwłaszcza że słyszałam same pochlebne opinie na jej temat.


Woda różana ma piękny zapach. Nie jestem w stanie porównać go do czegoś innego, bo nawet prawdziwe róże i perfumy nie pachną tak samo. Nawet teraz, kiedy piszę, co chwilę odkręcam butelkę i wącham ją.

Codziennie rano i wieczorem nalewam kropelkę na płatek kosmetyczny i przecieram twarz. Zgodnie z opiniami forumowiczek, od razu czuje się napięcie i uelastycznienie skóry, fajnie też odświeża i nawilża cerę. Dla mnie jest idealna, ponieważ mimo tego, że narzekam na bardzo suchą skórę twarzy, to zdarza się (zwłaszcza latem), że czoło bardzo się świeci, a przez kilka ostatnich dni nie miałam z nim problemów. Odstawiłam wszystkie kremy nawilżające do twarzy, nie stosuję też typowej bazy pod podkład. Wszystko to załatwiają mi dwie krople wody różanej. Mogę nawet powiedzieć, że po kilku dniach cera wygładziła się i jest dużo milsza w dotyku. Podoba mi się, że zapach utrzymuje się przez dłuższy czas.

Oprócz pielęgnacji twarzy, wodę różaną można wykorzystać praktycznie na każdą część ciała. Jest to też składnik wielu maseczek, więc jeżeli wykonujesz maseczki w domu (załóżmy, że z poziomek), to kilka kropel wody różanej naprawdę nie zaszkodzi Twojej cerze. Wodę różaną można także dodać do płukanki na włosy. Zyskają w ten sposób na miękkości oraz zapachu ;). Jeżeli masz wannę, to także z powodzeniem możesz do relaksującej kąpieli dodać mały kubeczek wody różanej. Ja akurat takowej nie posiadam.

Wodę różaną można zrobić samej w domu lub kupić w sklepie. Nie jest droga, więc ja zdecydowanie wybieram tę drugą opcję. Oryginalną wodę w niskiej cenie możecie kupić tutaj:

Z tego co widzę- jest bardzo wydajna i jeszcze długo mi posłuży.To mój faworyt w pielęgnacji i nawilżaniu cery.

------
Czekam na Wasze opinie i komentarze. 

Saturday, 23 June 2012

13 dni testowania kosmetyków Eveline


O Wielkim Teście Wyszczuplania z kosmetykami Eveline pisałam <tutaj> . Wtedy dzieliłam się z Wami swoimi pierwszymi spostrzeżeniami. Dziś- 13 dzień testowania. Z ręką na sercu przyznaję, że od początku testowania wklepuję serum dwa razy dziennie (zgodnie z zaleceniami producenta), natomiast peeling wykonuję średnio co 3-4 dni.

Pewnie jak każda z Was- uwielbiam kosmetyki, dlatego z wielkim poświęceniem zaangażowałam się w akcję Wielkiego Testu Wyszczuplania. Nie należę do osób ani otyłych, ani borykających się z cellulitem, aczkolwiek na nogach mam dwa takie problematyczne miejsca, gdzie serum i peeling Eveline Cosmetics okazały się zbawienne. 

Mimo tego, że mam dopiero 18 lat, to o rozstępach mogłabym mówić, jak niejedna dojrzała kobieta, dlatego kosmetyki z Eveline przeznaczyłam na dbanie o skórę w okolicach ud i pośladków. Muszę przyznać, że mimo tego, iż przeznaczone są do walki z cellulitem, to widzę, że skóra w tych problematycznych miejscach znacznie się wygładziła. Jak się domyślam, przyczyniły się do tego również częstsze masaże rękawicą Loofah (o której pisałam kilka postów temu). Nie mogę oczywiście powiedzieć, że rozstępy całkowicie zniknęły, bo to nie byłoby możliwe. Mogę za to powiedzieć, że nogi wydają się nieco smuklejsze. Oczywiście podtrzymuję, że oba produkty pięknie pachną. Podoba mi się ich konsystencja serum, która szybko się wchłania, dzięki czemu można szybko się ubrać, a produkty ciągle "pracują" w naszej skórze nie wchłaniając się w bawełniane ubrania. Przekonałam się o tym, jakie to świetne uczucie czuć chłód na swoich nogach po posmarowaniu ich kojącym serum. Natomiast po użyciu peelingu, skóra natychmiast staje się gładka. Nie mogę także zapomnieć o niskiej cenie tych kosmetyków przy dużej pojemności. W zaokrągleniu koszt jednego z tych kosmetyków przy pojemności 250 ml to niecałe 14zł.

Niebawem opiszę Wam, jak zapobiegać powstawaniu cellulitu oraz jak przygotować skórę do skutecznej walki z nim na podstawie szkolenia, które niedawno przeszłam.
Zachęcam do obserwowania bloga :)) Buziaki

Friday, 22 June 2012

Nowy nagłówek + zapowiedzi

Mam masę pomysłów na kolejne posty, które zacznę spisywać dopiero jutro. Dziś natomiast trochę na inny temat, a mianowicie: jak widzicie, mam nowy nagłówek na blogu; oraz troszkę o tym, czego możecie się spodziewać w najbliższych dniach.

Przez kilka ostatnich dni szukałam kogoś, kto jest w stanie zrobić mi nagłówek na bloga za free. W skrzynce mailowej znalazłam wiadomość, którą (mówiąc szczerze) o mały włos byłabym przegapiła. Napisała do mnie Pani Elwira, która już po kilku dniach przesłała mi propozycje 8 nagłówków. Byłam zaskoczona, ponieważ rzadko kiedy zdarza mi się pracować z tak życzliwymi i bezinteresownymi ludźmi. Wybrałam ten, który prezentuje się na górze, choć wszystkie wg mnie byłyby tutaj idealne. Uważam, że Pani Elwira zasługuje na to, by stworzyć o sto razy lepszego posta niż ten. Zachęcam Was do polubienia Fun page'a firmy, dla której pracuje Creative Relations DORADZTWO WIZERUNKOWE .
Strona główna firmy Creative Relations
Troszkę zapowiedzi: KOSMETYKI NATURALNE
Z pozytywnym wynikiem nawiązałam współpracę z firmą: El Masri Group- Poland, dzięki której będę miała okazję wypróbować kilka zupełnie nowych dla siebie kosmetyków, a mianowicie: pastę cukrową do depilacji, wodę różaną, naturalny pumeks, mydło naturalne Aleppo oraz gąbkę Loofah. Do tej pory opisywałam Wam działanie gąbki Loofah <tutaj>, natomiast kilka najbliższych postów poświęcę w/w kosmetykom naturalnym.

COŚ DLA CIAŁA
Przedwczoraj ukończyłam szkolenie: ABC Pielęgnacji Cery. Nowo-zdobytą wiedzą postanowiłam się z Wami podzielić, zatem za jakiś czas opowiem troszkę o: podstawowych krokach pielęgnacji skóry i paznokci; walce z cellulitem i rozstępami (to nie jest sytuacja beznadziejna); opalaniu.
Oprócz tego ciągle stosuję kosmetyki antycellulitowe z Eveline Cosmetics. Niebawem spiszę swoje obserwacje i opinię na ich temat.

STOPY
Być może niektórzy już zapomnieli, że od maja staram się regularnie używać kosmetyków pielęgnujących stopy. A ja o tym cały czas pamiętam! ;) Niebawem recenzja kilku, na których warto zawiesić oko.

-----
Co sądzicie o nagłówku? Wg mnie jest idealny- całkowicie współgra ze mną. 

Wednesday, 20 June 2012

Zdobycze kosmetyczne tego tygodnia

Wydawać by się mogło, że 20 czerwca szkoły są już zamknięte. Błąd.
Obiecałam, że będę pisać częściej w tym tygodniu, ale przeliczyłam się. Dziś miałam tak aktywny a jednocześnie- przeładowany w obowiązkach dzień, że cieszę się z godziny, którą teraz mamy i że mogę wreszcie zajrzeć na bloga. W tym tygodniu postawiłam na paznokcie, stąd też paznokciowe zakupy.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Golden Rose Paris nr 217




 Wielkie starania włożyłam w to, by uchwycić piękny, głęboki, zielony kolor tego lakieru. Co wyszło- widzicie- nic.
Dzięki licznym bloggerkom, a zwłaszcza Ewalucji, przekonałam się do lakierów Golden Rose. Nie są drogie (całe 4 zł), a że na paznokciach swój mam dopiero od wczoraj, za bardzo nie mogę się jeszcze wypowiedzieć na temat jakości. Niemniej jednak, podoba mi się paleta kolorystyczna tej firmy, więc to nie ostatni lakier w mojej kosmetyczce. Już pierwsza warstwa wystarczyła, by uzyskać głęboki kolor, a druga- była jedynie dopełnieniem ;)







-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Essence Spray przyspieszający wysychanie lakieru

Tego sprayu szukałam już jakiś czas. Niekoniecznie w tej formie, aczkolwiek forma dezodorantu również mi odpowiada. Jego zadaniem jest przyspieszenie wysuszenie niekoniecznie posłusznych lakierów do paznokci. Często, kiedy wydaje mi się, że lakier na moich paznokciach jest już zupełnie suchy, ciapnę ręką w jakieś miejsce- i po paznokciach. Po to właśnie jest ten spray, by w takich sytuacjach paznokcie pozostały nienaruszone. Jeszcze go nie używałam, ale słyszałam, że jest dobry. Do tej pory korzystałam z "przyspieszacza" firmy Joko Cosmetics w formie olejku- lakieru do paznokci. Był niezły, ale nie podobało mi się, że trzeba robić to pędzelkiem a poza tym jego konsystencja była dla mnie nieco za tłusta. Ten z firmy Essence ma pojemność 50 ml przy koszcie 10 zł. Nie jestem w stanie nawet powiedzieć, czy to dużo czy mało. Ma być skuteczny!


--------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Wibo szablony na paznokcie




Kupione pod wpływem impulsu. Nudzą mi się paznokcie jednokolorowe, choć i te są modne. Naklejamy, malujemy, odklejamy i cieszymy się serduszkami na paznokciach. Są jednorazowe. Od pewnego czasu przymierzam się do zakupienia stempelków, dzięki którym wraz ze wzorkami można stworzyć arcydzieła na paznokciach. I przede wszystkim- nie byłby to zakup jednorazowy, jak ten z szablonami. Ich koszt to 5 zł- 12 sztuk (rachunek z tego taki, że 2 na zapas w razie wpadki :))






--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Blok polerski

Tematyką paznokci, dbaniem o nie itp. zajmę się niebawem. Dziś ukończyłam szkolenie dotyczące pielęgnacji cery, skóry, walki w rozstępami, cellulitem... . Stąd też wiem, że żeby lakier trzymał się dłużej na paznokciach, korzystamy z tzw. bloku polerskiego. Jak dotąd byłam do niego sceptycznie nastawiona, ponieważ kojarzył mi się z tipsami i "spłaszczaniem" płytki paznokcia do zera. Jak się okazało, blokiem polerskim jedynie matujemy paznokcie a tym samym- odtłuszczamy je. Więcej na ten temat w kolejnych postach.
Za ten blok zapłaciłam niecałe 4 zł. Jeszcze z niego nie korzystałam, ale niebawem zrobię z niego dobry użytek.

 -------
P.S. Jutro mam egzamin na prawo jazdy. Trzymajcie kciuki, bo jak nie zdam, to chyba sobie nie wybaczę :P Buziaki

Sunday, 17 June 2012

Domowe SPA z gąbką Loofah

Dziś coś dla ciała...
Przyznam szczerze, że o gąbce- rękawicy Loofah (luffa) dowiedziałam się zupełnie niedawno. Zaskoczyło mnie, że dzięki niej można zupełnie odstawić peelingi, ponieważ zapewnia skórze gładkość, pomaga zwalczać cellulit, poprawia krążenie...
Mówiąc kolokwialnie: gąbka ta rośnie na drzewie.


Wnętrze owoców luffy w czasie dojrzewania zmienia się w gęstą, włóknistą sieć, którą później możemy wykorzystywać właśnie jako gąbkę.
Podoba mi się, że gąbka ta jest całkowicie naturalna. Zero barwników, zero sztuczności- a co za tym idzie- jest hipoalergiczna. Dla mnie jest to ważna informacja, ponieważ jestem alergikiem.
Gąbki używamy w czasie kąpieli/ prysznica - moczymy ją i dodajemy ulubionego płynu do kąpieli. W ten sposób staje się ona miększa, aczkolwiek wciąż czuć, że nie jest to zwykła myjka. Jej chropowatość sprawia, że złuszcza się martwy naskórek, wygładzają się szorstkie miejsca (kolana, łokcie, pięty). Podobnie jak po użyciu peelingu, kremy szybciej się wchłaniają, poprawia się krążenie w czasie masowania.


Moja myjka jest już nieco zużyta. Jej koszt to ok. 10 zł. Jest wielorazowa jak zwykła gąbka, zatem przy wielokrotnym użyciu, koszt jednorazowego użycia zmniejsza się do kilkunastu groszy. Jak dla mnie- jest idealna, ponieważ działa intensywniej niż zwykły peeling, relaksuje i dzięki niej w wannie można poczuć się jak w SPA.

Udało mi się nawiązać współpracę z El Masri Group- Poland, która w sprzedaży posiada także rękawice Loofah. Ja akurat będę testować pastę cukrową do depilacji, także niebawem pojawi się jej recenzja.

Poszukuję kreatywnej osoby, która tanim kosztem zrobiłaby mi nagłówek do mojej strony. Byłabym wdzięczna za polecenie mi kogoś :) Czekam na Wasze komentarze!

Friday, 15 June 2012

Efekt sztucznych rzęs z tuszem Eveline Extension Volume 4D


Od kilku tygodni jestem posiadaczką tuszu do rzęs Extension Volume profesional make-up Eveline Cosmetics. Właściwie przez ten czas używała go moja mama, ponieważ ja w tym czasie wykańczałam tusz z firmy Gosh. Odkąd zostałam testerką produktów do ciała z serii 4D Eveline, przeszukałam kosmetyczkę i oprócz tuszu znalazłam jeszcze eyeliner i dwa kremy właśnie tej firmy.
Dziś chciałam Wam pokazać, że tani kosmetyk wcale nie oznacza- zły kosmetyk. Tak się zwykle zdarza z lakierami do paznokci, ale im akurat to wybaczam :P


Ten tusz do rzęs kosztuje niecałe 9zł, a skradł moje serce. Głównie dlatego, że dzięki niemu można osiągnąć efekt sztucznych, niewiarygodnie długich, podkreślonych rzęs. Nie używam go na tyle długo, by od razu Wam powiedzieć, że jest to idealny tusz, choć jak na razie tak się zapowiada. By był to tusz na tip-top musiałabym się popłakać, powycierać oczy, przez przypadek machnąć ręką, by sprawdzić, czy się nie kruszy... . Jedyne, co na chwilę obecną mogę powiedzieć, to to, że mimo tego, iż nałożyłam ten tusz dwukrotnie, by uzyskać taki efekt, to rzęsy nadal są miękkie w dotyku. To ważne, ponieważ po niektórych tuszach są mega-sztywne i ciężko się mruga :P

Cały przyszły tydzień mam wolny, zatem zamierzam troszkę popisać i zrecenzować parę kosmetyków :)  
Czekam na Wasze komentarze.

Mam jeszcze ogromną prośbę. Jeśli spodobał Ci się mój blog, proszę: kliknij "obserwuj" lub "lubię to" po prawej stronie a w komentarzu zostaw link do swojego bloga. Na pewno go odwiedzę i odwdzięczę się :)
Buziaki

Thursday, 14 June 2012

Domowe sposoby: rozjaśniamy paznokcie

... a konkretnie: pożółkłą płytkę paznokcia. 

Chyba każda kobieta wie, że nie ma malowania paznokci na ciemne kolory bez bezbarwnej, ochronnej bazy. Mnie się kiedyś o tym zapomniało i w ten sposób nabawiłam się żółtych paznokci mimo tego, że żółty lakier już dawno zmyłam zmywaczem. Początkowo myślałam: a co tam, zmyje się w kąpieli... A tu niemiłe zaskoczenie.
Zaczęłam szukać ratunku w internecie i znalazłam lepsze i gorsze metody. Tę, która mi najlepiej pomogła, prezentuję dziś Wam.

Przepis na "wybielacz" do paznokci:
-2 łyżki oliwy z oliwek
-2 łyżeczki soku z cytryny
-1,5-2 łyżeczki sody oczyszczonej
całość mieszamy i nakładamy na paznokcie. Ja akurat troszkę pomoczyłam dłonie w tym specyfiku a następnie wtarłam go w paznokcie płatkiem kosmetycznym (tym sposobem osiągamy lepszy rezultat). Myślę, że 10 minut wystarczy, by zauważyć efekty. Myjemy ręce.

Z tego sposobu korzystam już drugi raz, zatem efekt nie będzie tak oszałamiający, jak za pierwszym razem. Nie mogę też powiedzieć, że paznokieć jest zupełnie wybielony, ponieważ daje się zauważyć jeszcze gdzieniegdzie ten żółtawy kolorek. Nie jest on jednak aż tak widoczny.

Mam nadzieję, że porównując zdjęcia zauważycie różnicę.

 
Jak wiecie, oliwa ma właściwości nawilżające, a cytryna jak i soda- rozjaśniające. Jeśli więc mikstura nie podziała, to na pewno nie zaszkodzi ;)

Znacie jakieś inne, domowe sposoby na dbanie o dłonie i paznokcie? Czekam na komentarze...


Wednesday, 13 June 2012

Wielki test wyszczuplania z Eveline Cosmetics


Kilka dni temu pisałam Wam, że zostałam jedną ze stu testerek nowej linii kosmetyków wspomagających uzyskanie idealnej sylwetki Eveline Cosmetics Slim Extreme 4D. Wczoraj dostałam paczuszkę z dwoma produktami: Serum intensywnie wyszczuplające i ujędrniające; Diamentowy peeling- masaż myjący antycellulitowy. Od wczoraj też stosuję je, by jak najszybciej opisać Wam swoją przygodę z tymi kosmetykami.
Obietnice producenta są całkiem imponujące i obiecujące.
Mój cel:
Nie jestem osobą borykającą się z cellulitem czy boczkami. Natomiast moim olbrzymim problemem są rozstępy na udach, które "rosły" ze mną od początku gimnazjum.  

Jestem ciekawa, czy stosowane 2 razy w tygodniu peelingi Eveline i 2 razy dziennie serum pozwoli na pozbycie się/ ograniczenie/ częściowe zniwelowanie ich. Dlatego też skupię się na tych partiach ciała, które spędzają mi sen z powiek.

 
Pierwsze wrażenie:
-duża pojemność, czyli po 250 ml każdego kosmetyku.
Podoba mi się, że skład i ilość kosmetyku do testowania są takie same, jak te, które można spotkać w sklepie.
Nie lubię testować kosmetyków, które mają większe stężenie niektórych składników od tych, które są do kupienia, by ich działanie było lepsze a zapach utrzymywał się przez dłuższy czas.Takie działanie niepotrzebnie wprowadza klientów w błąd.
-boski zapach zarówno serum, jak i peelingu. Peeling pachnie mi owocami a zwłaszcza grapefruitem, którego jak podejrzewam w składzie nie ujrzę :) Serum za to pachnie miętą, momentami cytryną, landrynkami i nie wiem czym jeszcze...
-efekt chłodzenia pożądany przeze mnie zwłaszcza latem. Już czuję, że w upalne dni wysmaruję się serum od stóp do głów ;)
-niebanalny skład kosmetyków, czyli peeling zawierający kofeinę (poprawia krążenie, dodaje energii, przyczynia się do zlikwidowania cellulitu), mikrokryształy diamentu (usuwają martwe i suche komórki naskórka, pobudzają mikrokrążenie, dotleniają komórki skóry), wyciąg z jedwabiu i wiele innych...
-szybkie wchłanianie serum
-natychmiastowy efekt po użyciu peelingu- super gładkość, po użyciu serum- relaksujące chłodzenie.

By uzyskać widoczne rezultaty, potrzebuję troszkę czasu. Za tydzień zdam Wam relacje z moich obserwacji.  

Tuesday, 12 June 2012

Rzęsy po dwóch tygodniach kuracji olejkiem rycynowym



Minęły dwa tygodnie od regularnego stosowania olejku rycynowego na rzęsy. Oczywiście były dwa takie dni, kiedy nie używałam go wcale, ponieważ byłam za bardzo zmęczona, by go nakładać na rzęsy.

Klikając na zdjęcia możecie przeczytać o właściwościach olejku rycynowego oraz zobaczyć efekt przed:

i po pierwszym tygodniu:

Efekt po dwóch tygodniach nie jest aż tak oszałamiający, jak po pierwszym. Przede wszystkim jestem już po fazie nadmiernego wypadania rzęs, która dotyczy ponad połowę kobiet korzystających z tej metody (wiadomości z różnych for internetowych). Zauważyłam także, że rzęsy ogólnie mniej mi wypadają, za to rosną już dłuższe.
Oczywiście nie rezygnuję i będę dalej smarować rzęsy olejkiem. Czasami mam jednak dzień lenia i na myśl o ociężałych oczach przez olejek, nie chce mi się ich smarować. Jedyny mankament tego olejku, to to, że jest bardzo oleisty i kiedy trafi do oka, to mam problemy z widzeniem ;)

Jak oceniacie? Widać efekty?

Saturday, 9 June 2012

Recenzja: Nail Polish by Ingrid


Moi nauczyciele obecnie są w swoim żywiole- kartkówki, sprawdziany, pytania, prace domowe- wszystko naraz. Zatem dziś tylko krótka recenzja lakieru do paznokci Nail Polish Ingrid. Niestety mój aparat nie złapał pięknego, morskiego koloru lakieru. Musicie sobie wyobrazić, że właśnie taki on jest ;))


Nr: 403
Cena: ok. 4 zł
Pojemność: 8 ml
Wytrzymałość: ---
Cechy: intensywny kolor
Pędzelek i aplikacja: Pędzelek dosyć cienki, aczkolwiek nie sprawia on dużych problemów przy aplikacji
Konsystencja i krycie: dosyć płynny lakier, czasami przy nieuważnym malowaniu- spływa na boki. Ten akurat nieźle kryje już po pierwszej aplikacji
Wysychanie: oj, trzeba być cierpliwym, jeżeli nie ma się czegoś, co przyspiesza wysychanie tego lakieru.
Trwałość: niezbyt długa, max 3 dni, odpada "płatami" ;P
Największa zaleta: kolor, ale tylko w buteleczce ;)
Wady: szybko odpryskuje, długo schnie
Komu polecam: chyba nie polecam :P

Wszystko pięknie, ale niestety nie na docelowym miejscu, czyli na paznokciach. Być może kolor śliczny, ale szkoda, że to jedyna zaleta, jaką mogę tutaj akurat wymienić. Po trzech dniach "użytkowania" musiałam usunąć ledwie zauważalny już lakier z paznokci, bo co to za przyjemność mieć go na co trzecim paznokciu w całości. Niestety, będę musiała się z nim pożegnać, a zapowiadało się tak ładnie...

Macie swoje ulubione marki lakierów do paznokci, do których chętnie wracacie, bo Was zachwyciły? Czekam na Wasze opinie i komentarze...

EDIT: Poczytałam troszkę o lakierach tej firmy. Wiele osób je sobie chwali. Mówią nawet, że szybko schną. Być może mój egzemplarz jest nieco sfatygowany, skoro podobno powinien być taki cudowny.

Thursday, 7 June 2012

Recenzja: tusz do rzęs Avon SuperSHOCK

Dobór odpowiedniego tuszu do rzęs nie należy do łatwych rzeczy. Dla wielu kobiet powinien on być niedrogi, trwały, wodoodporny, pogrubiający, wydłużający..., powinien też sam prać i sprzątać.
Dziś prezentuję Wam Avon SuperSHOCK. Na wstępie mówię: nie sprząta i nie pierze ;)



Producent obiecuje: szokująca objętość; Unikalna formuła z mikrowłóknami wydłuża i powiększa rzęsy, aby nadać im do 12 razy większą objętość bez grudek. Innowacyjna, gruba i elastyczna szczoteczka perfekcyjnie przeczesuje i rozdziela rzęsy.

Moja opinia: Pierwsze, co mogę powiedzieć to to, że pomimo wszelkich starań, na pewno nie zyskałam 12-krotnej objętości rzęs, ani wzdłuż, ani wszerz ;)

Na plus:
+ Świetnie rozczesuje rzęsy przy pierwszej aplikacji tuszu (efekt szczególnie widoczny na dolnej linii rzęs)
+ Idealny dla osób, które oczekują od tuszu optymalnego wydłużenia i pogrubienia
+ Lekka konsystencja tuszu
+ Elastyczna szczoteczka
+ Nie rozmazuje się, nie kruszy, nie spływa
+ Dobrze się zmywa, jeśli użyjemy płynu do demakijażu

Na minus:
- Duża i gruba szczoteczka uniemożliwiająca wygodną aplikację
- Żeby uzyskać maksymalny efekt objętości trzeba się trochę "namachać", co zajmuje dużo czasu
- Niestety wbrew tego, co zapewnia producent- pojawiają się grudki
- Po kilku aplikacjach (mających na celu zwiększenie objętości) - skleja rzęsy
- Jak dla mnie- zbyt mała objętość rzęs, jak na to, co obiecuje producent


Dla kontrastu wielkości szczoteczek, oto szczoteczki: z Avonu (bliżej) i jednego z tuszy- Astor. Szczoteczka z Avonu jest ewidentnie większa, grubsza i dłuższa, co utrudnia wygodną aplikację.

Ocena końcowa: Jeżeli któraś z Was szuka tuszu, który nie wydłuża i nie pogrubia 12-krotnie, to jest to produkt dla Was. Otrzymałam go gratis wraz z zamówieniem z Avonu. Jego cena katalogowa to ok. 20 zł. Gdybym miała go kupić ponownie, musiałabym się poważnie zastanowić, ponieważ znam kilka innych i zdecydowanie lepszych tuszy pod względem objętościowym. Aczkolwiek może faktycznie należę do tych osób, które oczekują od tuszu, że będzie prał i sprzątał.

Jeżeli masz, wypróbowałaś i jesteś zadowolona ze swojego tuszu do rzęs, napisz o tym w komentarzu. Również poszukuję swojego ideału :) 

Pozdrawiam. Karina

Wednesday, 6 June 2012

Zoom na nos, czyli usuwamy wągry

Dzisiejszy dzień skłonił mnie do opisania mojego comiesięcznego rytuału, czyli usuwania wągrów. Zwykle robię to przed jakąś imprezą, by przez makijaż nie prześwitywały ciemne kropki. Zadanie to zdecydowanie ułatwiają mi płatki samoprzylepne. Są tanie- do 2 zł, akurat zazwyczaj wpadają mi w ręce te z polskiej firmy, Marion. Ja do swoich wągrów zdążyłam się przyzwyczaić, po prostu je toleruję, choć nie uważam, że są ładne i estetyczne :P






Zdjęcie dla osób o zdecydowanie mocnych nerwach :)

Są to efekty, których zazwyczaj się spodziewam. Czasami zdarza się tak, że po prostu trochę gorzej nakleję płatek na nos i tych "wyrwanych" wągrów jest mniej. One oczywiście z czasem znowu się pojawiają, dlatego warto oprócz tego robić sobie peeling. Poza tym czasami przed naklejeniem płatka korzystam dodatkowo z parówki, która rozszerza pory i pozwala mi na efektywniejsze pozbycie się wągrów z nosa.
Nie mogę też zapomnieć o dodatkowych zaletach po użyciu płatka, czyli o super gładkości, którą mogę się cieszyć przez pewien czas, a nie jest mi stanie tego zagwarantować żaden peeling i maseczka.

P.S. Muszę się Wam pochwalić, że znalazłam się w gronie 100 testerek Wielkiego Testu Odchudzania wraz z nową serią kosmetyków Eveline. Jak tylko dostanę paczuszkę, będę opisywać swoje zmagania z walką o gładką i jędrną skórę ;)

Tuesday, 5 June 2012

Mój sposób na walkę z trądzikiem

Jeżeli masz problem z trądzikiem- ten post jest dla Ciebie...

Prawdopodobnie mało osób wie, jakie zastosowanie ma olejek z drzewka herbacianego. W moim domu był od zawsze, ale mama używała go do inhalacji, bądź wlewa do palącej się świeczki, gdyż świetnie oczyszcza drogi oddechowe. Aż któregoś dnia przeczytałam na forum, że olejek ten można używać także w walce z trądzikiem.

Swoje słowa kieruję do osób, które borykają się z trądzikiem młodzieńczym.
Tak, olejek z drzewka herbacianego wyleczył mi trądzik, z którym walczę od 6 lat. Fakt, że nie zawsze mam idealną twarz, ale jak zauważyłam- jest to raczej związane z cyklem miesięcznym.

Na czym polega fenomen olejku z drzewka herbacianego?
Przede wszystkim ma wszechstronne działanie. Jest bakteriobójczy, przeciwwirusowy, leczy grzybicę, likwiduje nieprzyjemny zapach stóp, przyspiesza gojenie ran spowodowanych ukąszeniami owadów, skuteczny przy zapaleniu dziąseł... itp.

Moje problemy z trądzikiem pojawiły się w wieku 12 lat. Oczywiście fakt ten nie zaskoczył ani mnie, ani moją mamę. Nie wiedziałam tylko, że problemy te będą trwały aż do dziś, kiedy teoretycznie objawy te powinny ulegać zdecydowanemu osłabieniu. Do dermatologa zaczęłam chodzić w wieku 15 lat i choć widziałam efekty działania wszelkich toników, maści, maseczek, peelingów, kremów, a nawet tabletek..., to nie były one tak szybkie, jakbym sobie tego życzyła. Inną kwestią były też pieniądze, które z miesiąca na miesiąc pochłaniały leki... .

Koszt olejku to 8-10 zł. W buteleczce jest od 8 do 12 ml olejku. Polecam kupować tylko te zaufane- na rynku pojawia się wiele tańszych, ale jednocześnie gorszych olejków. Obecnie używam olejek z Avicenny, ponieważ nie jest tłusty i szybko wnika w skórę.

Stosowanie:
Innym tematem jest zapach olejku, który może niektórych odstraszyć, dlatego polecam używać go po wieczornej kąpieli a rano umyć twarz. Zwykle wystarczą 4 kropelki na wacik, choć jeszcze bardziej wydajnym sposobem jest nałożenie jednej kropelki na opuszek i wklepanie na twarz. Uważajcie, by nie wpłynął Wam do oka. I radzę używać go ostrożnie, bezpośrednio na miejsce zmienione chorobowo, by niepotrzebnie nie wysuszyć skóry twarzy i nie doprowadzić do uczulenia.

Wg mnie najlepszą zaletą jest to, że na efekty nie muszę długo czekać. Na pierwsze rezultaty czekałam dwie noce ;))

Mam nadzieję, że dotrwaliście do końca.
Jestem ciekawa, czy macie podobne doświadczenia z trądzikiem... . Czekam na komentarze


Monday, 4 June 2012

Rozdania

Mylący tytuł, aczkolwiek biorę udział w kilku rozdaniach, a nie chcę zapychać poprzednich postów zdjęciami z rozdań.


 
 W powyższym konkursie do wygrania są trzy atrakcyjne zestawy kosmetyków, np.
  • Lancome Bi-Facil 30 ml
  • Lancome Tonique Douceur 50 ml
  • Lancome Galateis Douceur 50 ml
  • Estee Lauder Pure Color EyeShadow Palette
  • MUFE Aqua Cream 15
  • MUFE Aqua Eyes 2L - wersja mini
  • MAC Superslick Liquid Eye Liner w kolorze Desires & Devices
  • Illamasqua sztuczne rzęsy No. 02



O darmowych próbkach rzecz krótka



Jakiś czas temu dostałam darmową paczkę z próbkami od Johnson&Johnson. Kompletnie się nie spodziewałam, że kosmetyki faktycznie dotrą, ponieważ wielokrotnie składałam zamówienia na próbki i zamiast nich przychodziły liczne ulotki, a kosmetyków- brak. Tutaj się nie zawiodłam, na przesyłkę czekałam raptem dwa tygodnie (to nic w porównaniu do innych tego typu kampanii).
W paczuszce znalazłam:
- Mleczko pielęgnujące (50ml)
- Łagodny płyn do mycia ciała i włosów 3w1 (50ml)
- Krem pielęgnujący (15ml)

Oprócz tego można było zamówić krem przeciw odparzeniom, ale niestety nie kliknęłam odpowiedniej rubryczki. Oczywiście kosmetyki te przeznaczone są dla niemowląt i dzieci. Ja z racji delikatnej i podatnej na podrażnienia skóry, skusiłam się na używanie kremu pielęgnującego. Smaruję nim twarz, choć dokładnie nie wiem jakie jest tego pierwotne przeznaczenie. Jak dotąd żadnych wyprysków nie mam ;)



Inne próbki, z których dosyć często korzystałam to tampony Ob. Podobnie, jak w powyższym przypadku- na przesyłkę długo nie czekałam, choć czas oczekiwania był dłuższy niż dwa tygodnie. W paczuszce znajdowały się po dwa tampony: mini i normal. Jest to dobra alternatywa dla kogoś, kto nie do końca jest przekonany do tamponów.

W obu paczuszkach znajdowały się broszurki dotyczące pielęgnacji i zastosowania kosmetyków.

Korzystałyście z tego typu kosmetyków?
Czekam na Wasze zaufane linki dotyczące darmowych próbek...

P.S. Przypominam, że niebawem pierwsze rozdanie na moim blogu. Ponieważ nie chcę organizować go dla kilku czytelników- kliknij "Obserwuj Bloga", by rozdanie mogło dojść do skutku w szybkim czasie ;)

Sunday, 3 June 2012

Rzęsy po tygodniowej kuracji olejkiem rycynowym

Uwzięłam się i stwierdziłam, że nie zobaczę efektów przy niesystematycznym stosowaniu olejku rycynowego, także od tygodnia dzielnie aplikuję go na rzęsy- dzień w dzień, wieczorem. Muszę przyznać, że efekt jest widoczny (przynajmniej moim okiem). Myślę, że moje cotygodniowe relacje będą także motywacją dla Was, by rozpocząć "kurację" przedłużania, pogrubiania, zagęszczania rzęs olejkiem rycynowym.

Więcej informacji o olejku rycynowym: <KLIK>

A oto zdjęcia:


Na pierwszy rzut oka, kiedy porównuję te zdjęcia, widzę, że dolne rzęsy są dłuższe a górne- zagęszczone. Mam nadzieję, że po dwóch, trzech tygodniach efekt będzie jeszcze lepszy i bardziej widoczny.

Co sądzicie o efektach? Czy tylko dla mnie są one zauważalne? :P

P.S. Przypominam o konkursie. Nie chcę go organizować dla kilku osób, zatem czekam aż trochę "uzbieram" obserwatorów bloga. More information- post niżej.


Rozdanie u Ellyska: