Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Friday, 23 September 2016

Jak dbać o paznokcie? 6 kroków do pięknych i sprężystych paznokci. Produkty do pielęgnacji, które polecam.

Prawdą jest, że nigdy nie narzekałam na kondycję swoich paznokci. Zwykle są sprężyste i mało podatne na uszkodzenia, dlatego praktycznie mogę z nimi robić, co chcę, choć nie nadużywam tego ;). Wiem też, że sęk ich dobrej kondycji nie tkwi tylko w dbaniu o nie, ale i genach.
Spisałam jednak rady, które mogą być dla Was przydatne, zwłaszcza mając na względzie nadchodzącą jesień, kiedy paznokcie mogą ulec osłabieniu. 

Tego posta dedykuję dziewczynom zarówno mającym problemy z paznokciami, jak i tym, które nie narzekają na ich kondycję. Myślę, że każda z Was znajdzie coś dla siebie. Wpis ten kieruję również do moich znajomych, które często pokazują mi swoje połamane paznokcie pytając "i co teraz?". A może zamiast leczenia, lepiej od razu zapobiegać?!

Ponadto zebrałam również moje ulubione produkty do pielęgnacji paznokci i dłoni, które polecam. 
Voila! 


Krok 1: Zastąp obcinacz do paznokci pilniczkiem


...a paznokcie Ci za to podziękują.
Widzę ogromną różnicę w kondycji paznokci, gdy są obcięte zwykłym obcinaczem, a kiedy spiłuję je pilniczkiem. Po skróceniu obcinaczem momentalnie zaczynają się rozdwajać i już nie są tak mocne, jak kiedyś. 
Wiem, wiem... nie lubisz piłować paznokci pilniczkiem- trwa to długo, a może, tak jak ja, nie przepadasz za odgłosem piłowanych paznokci. Wiele razy szłam na skróty i wybierałam obcinacz. Od jakiegoś czasu nieprzerwanie używam pilnika i ma to odzwierciedlenie w dużo lepszym stanie paznokci niż dotychczas.

Warto do tego celu wybrać pilniczek o odpowiedniej ziarnistości. Jeśli Twoje paznokcie są podatne na uszkodzenia, złamania, wybierz pilniczek delikatniejszy- drobnoziarnisty. Na opakowaniu możesz znaleźć informację o ilości ziarenek występujących na 1cm2 pilnika. Im więcej ziarenek, tym mniejsza ziarnistość. 

Zazwyczaj zależy mi na dosyć szybkim spiłowaniu sporej długości paznokci (ostatnio rosną mi jak szalone), więc do ich skrócenia wybieram średnioziarnisty pilnik papierowy, natomiast do wykończenia całości- drobnoziarnisty, np. szklany. Dodatkowo, po spiłowaniu paznokci od razu myję ręce, by sprawdzić, czy nie uwidocznią się jakieś zadziorki. 

Krok 2: Stosuj odżywki do paznokci oraz kilkudniowe kuracje preparatami dostosowanymi do Twoich paznokci



Odpowiednio dobrana odżywka do paznokci potrafi zdziałać cuda. Nie tylko zabezpieczy płytkę przed zabarwieniem od kolorowego lakieru, ale także wzmocni paznokcie. 

Na rynku mamy mnóstwo odżywek- wzmacniające, regenerujące, do paznokci kruchych, łamliwych itp.. Nie wybieraj pierwszej lepszej, niech to będzie odżywka dostosowana do Twoich paznokci. A jeśli masz paznokcie nieproblematyczne, wybierz odżywkę ochronną do paznokci normalnych. 

Używałam mnóstwo odżywek i jak dotąd, w moim przypadku, najlepiej się sprawdziły odżywki podkładowe Nail Tek (Foundation 1 i 2) o mlecznej barwie. Do dyspozycji macie cztery rodzaje odżywek dostosowanych do różnych typów paznokci (paznokcie: normalne, miękkie, suche, cienkie). To, co uważam za ich największą zaletę- błyskawicznie schną, dzięki czemu po pomalowaniu drugiej ręki odżywką, na pierwszą mogę nałożyć już kolor. Koszt tej odżywki to ok. 16 zł. Jeśli szukacie czegoś tańszego, do niezbyt problematycznych paznokci, polecam Wam KillyS utwardzacz do paznokci z keratyną lub KillyS bomba witaminowa (ok. 10 zł).  
Wszystkie znamy Eveline 8 i 9w1. Kiedy moje paznokcie potrzebują regeneracji, używam przez kilka dni odżywki ochronnej Nail Tek, której stosowanie opiera się na takich samych zasadach jak w przypadku Eveline (codziennie malujemy paznokcie odżywką, po kilku dniach zmywamy). O dłuższej kuracji paznokciowej z wykorzystaniem tego produktu możecie przeczytać tutaj: Kuracja z Nail Tek'iem- 45 dni później. Już po tygodniu można zauważyć różnicę w stanie paznokci, a to dopiero początek! ;)

W odżywki Nail Tek zaopatruję się przez internet. Zwykle kupuję je w zestawie, aby było taniej. Wiem też, że można je nabyć w Hebe. O ile dziewczyny czasami skarżą się na Eveline, tak, jeśli chodzi o zestaw Nail Tek- nigdy nie spotkałam się z negatywnymi opiniami. 

Krok 3: Używaj rękawiczek do prac domowych


Bynajmniej nie mam tutaj na myśli szkolnych prac domowych! ;)

Rękawiczek używam przede wszystkim, by chronić dłonie przed szkodliwym działaniem detergentów. Niemniej jednak detergenty te nie pozostają obojętne wobec naszych paznokci. Dlatego też z długich, grubych rękawiczek korzystam robiąc pranie ręczne, czy sprzątając w domu. 

W tej chwili nie wyobrażam sobie wykonywania prac domowych bez użycia rękawiczek. Kiedy jeszcze ich nie używałam, każde pranie ręczne kończyło się zmiękczonymi i osłabionymi od płynu paznokciami. W mojej łazience i kuchni można zatem znaleźć kilka par długich rękawiczek, które czekają w pogotowiu :).


Krok 4: Pielęgnuj dłonie kremem do rąk


Czymże byłyby piękne paznokcie bez pięknych dłoni?! ;)

Zawarte w kremach do rąk składniki, w tym oleje i witaminy, nie tylko korzystnie wpłyną na wygląd dłoni, ale również i paznokci. Warto zadbać o dłonie zwłaszcza teraz- jesienią. Krem, z którym ostatnio się nie rozstaję, możecie zobaczyć na powyższym zdjęciu. Dostępny jest w Douglasie w dwóch wariantach: anty-aging i normalnym- do codziennej pielęgnacji. Niestety nie jest tani (ok. 22 zł/100 ml). Przeznaczony jest do dłoni, stóp i paznokci. Szybko się wchłania, fajnie zmiękcza skórę dłoni i skórki wokół paznokci. 

Warto aplikować krem kilka razy dziennie- po myciu rąk, przed wyjściem na zewnątrz, przed pójściem spać.

A jeśli lubisz pielęgnację paznokci i dłoni naturalnymi składnikami, polecam Ci nocną kurację pachnącym nierafinowanym olejem kokosowym z wykorzystaniem rękawiczek. O tego typu nawilżaniu z wykorzystaniem zwykłego kremu do rąk pisałam tutaj: Sekret nawilżonych dłoni, czy domowe SPA w białych rękawiczkach. Wystarczy rozpuścić olej w ciepłej kąpieli wodnej lub rozgrzać go w dłoniach, wsmarować w dłonie, założyć bawełniane rękawiczki kosmetyczne (dostępne np. w Rossmannie, cena ok. 10 zł) i pójść spać. Taka kuracja nie tylko poprawi wygląd dłoni, ale również "nie przejdzie" obojętnie obok paznokci! Efekt widoczny już po pierwszym razie. 

Krok 5: Długość? Tak, ale nie za wszelką cenę!


Znam dziewczyny, w tym moją mamę, którym nie udaje się zapuścić dłuższych paznokci. Paznokcie dorastają do pewnej długości poza opuszek i po pewnym czasie się łamią. Oczywiście powodów tego może być mnóstwo (np. aktywny tryb życia uniemożliwiający "wyhodowanie" dłuższych paznokci). 
A może nie warto zapuszczać paznokci za wszelką cenę? Równie ładne są krótkie, ale wypielęgnowane! 

Krok 6: Dobrze się odżywiaj!


Ten punkt tak naprawdę powinien być na pierwszym miejscu. Doskonale pamiętam czas, kiedy m.in. niejedzenie mięsa odzwierciedlało się w postaci białych plamek na paznokciach. 

Niedostarczanie odpowiedniej dawki witamin z poszczególnych grup z reguły powoduje obniżenie odporności, a na dłuższą metę- problemy ze zdrowiem. To nikogo nie dziwi. Jeśli jednak zastanowisz się nad tym, co i jak jesz, możesz dojść do wniosku, że pośrednią przyczyną problemów z paznokciami (ale i nie tylko, bo z cerą i włosami) może być właśnie kiepskie czy nieregularne odżywianie. 

Mam nadzieję, że to właśnie ten punkt będzie miał rozwinięcie w kolejnych postach.

Jeśli dotrwałaś do końca- gratulacje ! ;) 

Odnoszę wrażenie, że ta lista mogłaby się nie kończyć. W głowie mam jeszcze mnóstwo sposobów, których wcielenie w życie mogłoby się przyczynić do lepszej kondycji paznokci. Jestem ciekawa, czy podczas czytania nasunęły Wam się jakieś sugestie, bądź dodałybyście tutaj coś od siebie. Dacie znać!

Friday, 16 September 2016

Mint & White Nails.

To raczej ostatnie zdobienie w tym roku nawiązujące kolorami do lata. Samo wykonanie wzorków na paznokciach zajmuje niewiele czasu, a jest efektowne i wydaje się nieco bardziej skomplikowane, niż jest to w rzeczywistości. 
Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam, kiedy tego typu posty mają masę zdjęć, dzięki czemu mogę się przyjrzeć zdobieniu ze wszystkich stron, dlatego dzisiaj serwuję Wam więcej zdjęć niż dotychczas. 

Wykonaniu zdobienia poświęcę osobny post. Gwarantuję Wam, że nie wiąże się ono z żadnymi zdolnościami plastycznymi.






Uwielbiam lakiery w pastelowych odcieniach, dlatego Bell 013 idealnie wpisał się w moje gusta. Jego konsystencja jest dosyć wodnista, dlatego dwie grubsze warstwy pozwoliły na dokładne pokrycie płytki paznokcia. Pomalowanie paznokci na kolor oraz pokrycie topem spowodowało, że całość wyschła w ciągu niecałej godziny.  Zdobienie wykonałam następnego dnia.

Jak Wam się podoba zdobienie? Czekam na opinie w komentarzach ;).

Użyte lakiery: /baza: Nail Tek Foundation II/, /kolor I (miętowy): Bell- Sekretale Long Lasting Nail Enamel- 013/, /kolor II: Sally Hansen- Xtreme wear- 300 White On/, /top coat: Sally Hansen Insta Dri/.

Wednesday, 14 September 2016

Szczoteczka soniczna BEAUTYline z Biedronki- czy polecam? Moja codzienna pielęgnacja twarzy #1

Przyznam szczerze, że nie do końca rozumiałam na czym polega fenomen szczoteczek sonicznych do twarzy, dopóki nie wypróbowałam swojej na własnej skórze. Zanim ją kupiłam, do mycia i masażu twarzy używałam małej okrągłej silikonowej szczoteczki z drobnymi wypustkami (do nabycia m.in. w Rossmannie w cenie 6,99 zł, tutaj), którą sobie chwaliłam.

Stos szczoteczek sonicznych mijałam wielokrotnie w Biedronce i choć cena- bodajże 32,99 zł- była zachęcająca, potrzebowałam impulsu do zakupu, do czego ostatecznie zachęciła mnie LadyChwila. I nie żałuję! Jeśli zatem jesteście ciekawe mojej opinii, zapraszam na recenzję. 

Ten post jest jednocześnie zapowiedzią kilku kolejnych wpisów o mojej codziennej pielęgnacji twarzy.

Jeszcze do niedawna uważałam, że żeby mieć szczoteczkę soniczną w swojej kosmetyczne, trzeba wydać kilkaset złotych. W głowie miałam wyłącznie obraz najdroższych wersji szczoteczek sonicznych Foreo Luna. Nie wierzyłam, że szczoteczka, która jest kilkanaście razy tańsza potrafiłaby sprostać oczekiwaniom mojej skóry.

Zapewnienia producenta

"Szczoteczka soniczna do pielęgnacji skóry twarzy zapewnia przyjemny masaż i dogłębne oczyszczanie porów. Skutecznie i łagodnie usuwa martwy naskórek. Specjalne, szerzej rozstawione wypustki pozwalają oczyścić skrzydełka nosa. Wykonana z najwyższej jakości materiałów, dzięki czemu nie wymaga wymiany elementów czyszczących. Urządzenie ma dwie fazy działania- szybką do intensywnego oczyszczania oraz wolną do masażu twarzy. Skóra staje się jędrniejsza i bardziej promienna dzięki szybszej absorpcji kosmetyków."


Moja wieczorna pielęgnacja twarzy

Szczoteczkę kupiłam na przełomie lipca/sierpnia. Używam jej każdego wieczora. Na twarz zwilżoną wodą nakładam dużą kroplę żelu myjącego i rozpoczynam masaż kolistymi ruchami za pomocą szczoteczki.
Korzystam z obu prędkości działania szczoteczki sonicznej. W moim przypadku mniejsza prędkość doskonale się sprawdza, kiedy bardziej zależy mi na wymasowaniu twarzy przed nałożeniem kremu czy maseczki, większa zaś, gdy chcę dogłębnie ją oczyścić. Staram się na każdą partię twarzy poświęcić od kilkunastu do kilkudziesięciu sekund, stąd też cały zabieg trwa około 3-4 minuty. Są to jednak baaardzo przyjemne minuty ;). Po masażu twarz jest zaróżowiona, dlatego niewiele później aplikuję kremy, które szybciej i lepiej się wchłaniają.


Efekty po 6-ciu tygodniach używania szczoteczki sonicznej

W zeszłym roku rozpoczęłam "przygodę" z mechanicznym oczyszczaniem twarzy u kosmetyczki. Najbardziej lubiłam efekt kilka dni po zabiegu, kiedy moja cera zdążyła się już uspokoić, a po ciemnych wągrach nie było śladu. Wspominam o tym nie bez powodu- po ponad 6 tygodniach regularnego używania szczoteczki sonicznej, mogę śmiało stwierdzić, że uczucie gładkości skóry oraz mniejszej widoczności wągrów jest porównywalne do efektu osiągniętego dzięki oczyszczaniu twarzy przez profesjonalistkę, a zdecydowanie tańsze!
Moja cera nie jest jednak nieskazitelna. Raz na jakiś czas pojawiają się na niej niespodzianki. Bolesne krostki, które znajdują się jeszcze pod skórą, a są już wyczuwalne pod palcem, staram się masować intensywniej szczoteczką, ponieważ zauważyłam, że część z nich dzięki temu albo wchłania się z powrotem, albo jest zdecydowanie mniejsza, niż się to wcześniej zapowiadało. Zauważyłam również, że drobne krosteczki znajdujące się pod skórą, przypominające piasek, również zaczęły powoli znikać. Suche skórki na twarzy odeszły w niepamięć, a twarz z dnia na dzień jest przyjemniejsza w dotyku.

Szczoteczka wykonana jest z silikonu, który jest higieniczny i łatwy w utrzymaniu. Przed i po każdym użyciu szczoteczki przelewam ją gorącą wodą, pozbywając się tym samym ewentualnych zanieczyszczeń i bakterii. Szczoteczka soniczna jest lekka i dobrze wyprofilowana, dzięki czemu dotarcie do skrzydełek nosa, zgodnie z obietnicą producenta, faktycznie nie jest trudne. 

Czy i komu polecam tę szczoteczkę soniczną?
  

Nie jestem w stanie porównać tej szczoteczki sonicznej do jej pierwowzoru- Foreo Luna. 
Biedronkowa wersja szczoteczki sonicznej jednak na tyle przypadła mi do gustu, że zakupiłam sobie jeszcze jeden egzemplarz- tak na wszelki wypadek ;). Jeśli zatem macie możliwość nabycia takiej szczoteczki, zachęcam do jej zakupu. Obecnie nie wyobrażam sobie bez niej wieczornej pielęgnacji twarzy. 
Dwie prędkości działania pozwalają na dostosowanie parametrów szczoteczki do indywidualnych potrzeb skóry, stąd też myślę, że sprawdzi się również w przypadku cery wrażliwej. Nie polecam jej jednak osobom borykającym się z ropnym trądzikiem- oczyszczanie twarzy przy pomocy takiej szczoteczki mogłoby przynieść więcej szkody niż pożytku.

Dajcie znać, czy również kupiłyście szczoteczkę soniczną w Biedronce. Podzielcie się swoimi spostrzeżeniami na jej temat. 




Saturday, 3 September 2016

Od kuchni: Tarta z malinami i serkiem mascarpone #1

Średnio raz dziennie ogarnia mnie ochota na coś słodkiego. Niestety nie zawsze mój mózg daje się oszukać słodkim batonem, więc coraz częściej zdarza mi się coś upiec. Nie tak dawno dwa dni z rzędu piekłam ciasto i muffiny z jagodami..., teraz zdecydowałam się na wykorzystanie słodkich malin. Kiedy tylko je kupiłam, wiedziałam, że powstanie z nich coś dobrego ;).

Jeśli zatem szukacie SZYBKIEGO przepisu BEZ PIECZENIA na tartę z owocami, polecam Wam ten, który zaczerpnęłam ze strony Moje Wypieki <klik>.  Kwaśniejsze maliny doskonale przełamują słodki smak kremu i ciasteczkowego spodu, dlatego uważam, że równie dobrze smakowałaby wersja z borówkami amerykańskimi, jagodami czy jeżynami.

Do spodu wykorzystałam duże opakowanie Hitów (258 g) i 4 opakowania małych herbatników (4 x 14g) z Biedronki oraz nieco więcej gorzkiej czekolady niż zostało to podane w przepisie. Wszystko dlatego, że średnica mojej formy była o 2 cm większa niż p. Doroty i bałam się, że nie starczy mi składników do stworzenia ładnej podstawy. Zupełnie niepotrzebnie, bo ostatecznie nie wykorzystałam całej masy do wyłożenia spodu. Do wykonania tej tarty zużyłam nieco ponad 400g malin. A oto efekty:








Nie minął jeszcze dzień od zrobienia tarty, a już jej nie ma. Kolejny przepis ląduje w moim przepiśniku. Zostało mi jeszcze sporo mleka skondensowanego, także prawdopodobnie tartą uraczę rodzinę jeszcze raz w tym tygodniu ;).

Jeśli jesteście kuchennymi leniuszkami, ten przepis jest dla Was. Gwarantuję, że się uda!